.: Na imieniny do: Danuty, Jana i Janiny .: Użytkowników online: 4
     | home
      Nie masz jeszcze konta? Możesz !
 

W galerii
BWO-2017
OOM i MMM-2017
 
Brydż-Turnieje
Turnieje Milickie
 
Milicka Wiosna 2017
Wyniki Turnieju
Galeria foto
 
Terminarz sportowy
Brydż - Klub Nauczyciela
Czwartek - turniej par 1730
 
Statystyki
Użytkowników: 0
Gości: 4
 
Twój adres IP
54.224.133.152
 
Liczba odwiedzin
2 093 044
 
 
  Pracownicy MCM chcą choćby niewielkiej podwyżki - 2015-09-24 09:27:52

We wtorek 22 września w szpitalu powiatowym w Miliczu odbyło się spotkanie zwołane przez Niezależny Związek Zawodowy Pracowników Szpitala w Miliczu, w którym uczestniczyli prezes MCM oraz radni powiatowi. W trakcie spotkania salowe oraz pracownicy niższego szczebla w szpitalu skarżyli się na swoje niskie płace wynoszące 1286 zł na rękę.



W spotkaniu zwołanym przez Niezależny Związek Zawodowy Pracowników Szpitala w Miliczu uczestniczyło ok. 40 pracowników będących członkami związku, na czele z przewodniczącą Katarzyną Tatoń-Sokołowską, a także zaproszeni goście: prezes Milickiego Centrum Medycznego Maciej Biardzki oraz 8 radnych Rady Powiatu: starosta Jan Krzysztofik, wicestarosta Władysław Szydełko, członek zarządu powiatu Wanda Wiśniewska, przewodnicząca komisji spraw społecznych Grażyna Zalewska-Nowak, Dorota Folmer, Mirosław Drobina, Paweł Wybierała i Piotr Zajiczek.

Nie wystarcza na życie

W Niezależnym Związku Zawodowym Pracowników Szpitala w Miliczu zrzeszonych jest obecnie 113 członków, głównie salowe, pracownicy techniczni, laboratorium i rentgena oraz konserwatorzy. Jedynym lekarzem należącym do związku jest dr Tatoń-Sokołowska. Do związku nie należą natomiast pielęgniarki, które są zrzeszone w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Pielęgniarek i Położnych.

Na początku spotkania przew. K. Tatoń-Sokołowska poinformowała zebranych, że Niezależny Związek Zawodowy Pracowników Szpitala w Miliczu zdecydował się zwołać spotkanie pt. „Szpital widziany oczyma pracowników”, gdyż dotychczasowe sposoby komunikowania się z zarządem spółki MCM nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Przew. Tatoń-Sokołowska informowała prezesa Biardzkiego i radnych powiatowych, że członkowie NZZPS oczekują przede wszystkim zmiany regulaminu wynagradzania pracowników szpitala, który w zamierzchłych czasach podpisywał jeszcze ówczesny dyrektor ZP ZOZ Krzysztof Krzemień. Dr Tatoń-Sokołowska mówiła, że w ostatnim czasie podwyżkami pensji i nagrodami objęte zostały same pielęgniarki, natomiast zarząd spółki nie pomyślał o wynagrodzeniu salowych czy też pracowników technicznych.

Salowe w milickim szpitalu zarabiają najniższą krajową w wys. 1750 zł brutto, a więc 1286,16 zł na rękę i to bez względu na staż pracy. Salowe z wieloletnim stażem pracy w trakcie dyskusji miały żal do prezesa Biardzkiego, że 1750 zł brutto zarabiają razem z dodatkiem stażowym oraz za pracę w weekendy, natomiast ich pensja zasadnicza wynosi zaledwie 1190 zł. Kobiety wskazywały, że powinny mieć pensję zasadniczą w wysokości najniższej krajowej i dopiero do kwoty 1750 zł brutto powinny być naliczane dodatki. Wtedy też salowe miałyby rozgraniczone pensje w zależności od stażu pracy, co obecnie nie jest stosowane. Jedna z salowych mówiła, że zarabia na rękę 1,2 tys. zł, ale po opłaceniu paliwa na dojazd zostaje jej na życie ok. 900 zł. – Ja za taką kwotę nie jestem w stanie żyć – mówiła pracownica MCM.

Przew. Tatoń-Sokołowska poruszyła też problem około 14 osób pracujących w szpitalu od wielu lat na umowy-zlecenie. – Takie osoby dostają za 1 godzinę pracy 8,50 zł brutto i chcąc zarobić najniższą krajową, muszą przepracować w ciągu miesiąca ponad 200 godzin, także w soboty i niedziele – wskazywała dr Tatoń-Sokołowska, która domagała się także, by prezes Biardzki zakupił dla personelu odzież ochronną oraz służbowe obuwie.

Prezes nie ma na podwyżki

Prezes MCM Maciej Biardzki nie zgodził się z zarzutem o słabej komunikacji pracowników szpitala z zarządem. Prezes przypomniał, że spotkał się z przedstawicielami związku w maju, a później przedstawiciele NZZPS nie występowali do niego o kolejne spotkania. – Zdaję sobie sprawę, że wynagrodzenia w naszym szpitalu, podobnie jak i w całym kraju, nie są wysokie. Jednak my te pensje, choć są jakie są, płacimy na czas, a nie wszędzie tak jest – mówił prezes Biardzki, wskazując na duże problemy finansowe szpitali w okolicznych powiatach. Prezes Biardzki zapewniał, że chciałby dać znaczące podwyżki wszystkim pracownikom szpitala, w tym także salowym i pracownikom technicznym, ale nie ma na to pieniędzy w budżecie. – Owszem, mogę państwu dać podwyżki, ale wówczas spółka szybko się zadłuży i staniemy przed groźbą likwidacji – mówił prezes Biardzki, który wcześniej poinformował zebranych, że za sytuację w spółce prezes odpowiada także własnym majątkiem.

Członkowie związku odpowiadali, że chcieliby na początku dostać choćby niewielką podwyżkę. Pracowników niższego szczebla w szpitalu wsparła będąca pielęgniarką oddziałową na oddziale ortopedycznym radna powiatowa Dorota Folmer, która stwierdziła, iż prezes Biardzki myśli w pierwszej kolejności o wyniku spółki, a nie o pracownikach. D. Folmer stwierdziła też, że za złą sytuację w polskiej służbie zdrowia odpowiada rząd Platformy Obywatelskiej. – Stawka 8,50 zł brutto za godzinę pracy to jest wyzysk człowieka i draństwo – mówiła radna Folmer dodając, że współczuje salowym, bo nie wyobraża sobie jak można żyć za pensję niewiele ponad 1 tys. zł. – W innych zakładach sprzątaczki zarabiają więcej niż nasze salowe, które pracują też w soboty, niedziele i na nocki. Zresztą konserwator w Starostwie Powiatowym zarabia więcej niż pielęgniarka w naszym szpitalu. To nie jest uczciwe, dlatego solidaryzuję się z załogą i bardzo proszę, by pochylić się nad problemem oraz dać najmniej zarabiającym pracownikom choć skromną podwyżkę – powiedziała D. Folmer, a jej wystąpienie pracownicy techniczni szpitala przyjęli brawami.

Z kolei dr Tatoń-Sokołowska stwierdziła, że zarząd spółki przy wprowadzaniu podwyżek w szpitalu powinien pamiętać, że są też inne grupy zawodowe niż pielęgniarki. – Wszyscy pracownicy szpitala tworzą jeden zespół. A dobry zespół ocenia się nie po gwiazdach, a po najsłabszym ogniwie – mówiła przew. związku dodając, że pacjenta, chociaż nawet gdyby został fachowo wyleczony, do szpitala zrazić może nabzdyczona i niezmotywowana wysokością swoich zarobków salowa.

Nadzieją wsparcie gmin

Głos w dyskusji zabrał także radny Mirosław Drobina, który przyznał, że nie wiedział, iż salowe w milickim szpitalu tak mało zarabiają. – W pełni rozumiem waszą determinację i bunt. Bo pielęgniarki mogą zagrozić, a lekarze zaszantażować odejściem od łóżka chorego. Wy natomiast nie macie żadnej broni – mówił radny Drobina wyrażając zadowolenie, że doszło do spotkania z załogą szpitala. – Takie spotkania są czasami niczym kubeł zimnej wody. Deklaruję, że my jako radni powiatowi będziemy wspierać działania, aby wasz status się polepszył – dodał radny M. Drobina. Z kolei radny Paweł Wybierała mówił, że po wtorkowym spotkaniu radni będą traktować spółkę MCM jako priorytetowe zadanie dla powiatu. Radny Wybierała mówił, że szpitalna spółka powinna zostać wsparta przy finansowaniu inwestycji przez samorządy, a wówczas prezes Biardzki zaoszczędziłby środki własne na inwestycjach i mógł je przeznaczyć na podwyżki płac. – Tutaj trzeba liczyć nie na pomoc powiatu, bo on jest finansowo zarżnięty, ale przede wszystkim na wsparcie gmin – mówił P. Wybierała. Z kolei prezes Biardzki odparł, że niestety w ostatnich latach, gdy radny Wybierała był burmistrzem, szpitalna spółka nie mogła liczyć na jakiekolwiek wsparcie ze strony gminy Milicz. Radny Wybierała odpowiedział, że to nieprawda, bo 4 lata temu proponował z ówczesnym wójtem Krośnic M. Drobiną wypracowanie wspólnego mechanizmu wsparcia szpitala przez wszystkie samorządy, ale ich apel pozostał bez odzewu. Wicestarosta Szydełko odparł z kolei, że twierdzenia radnego Wybierały są zwykłym populistycznym gadaniem, bo gmina Milicz za jego rządów nigdy nie proponowała realnego wsparcia dla szpitalnej spółki.

Z kolei starosta Jan Krzysztofik mówił, że nadzieją na bardziej dynamiczny rozwój spółki MCM jest objęcie w niej udziałów przez samorządy gminne, które wówczas mogłyby dofinansować szpital. – Do tego dziś dążymy jako powiat, by w pierwszej kolejności włączyć w struktury spółki MCM gminną przychodnię PZZLA, a następnie sprzedać część udziałów gminom – dodał starosta Krzysztofik. Z kolei radna Wanda Wiśniewska stwierdziła, że zwołane spotkanie jest aktem rozpaczy ze strony pracowników. – To jest zatrważające, że długoletnie pracownice zarabiają najniższą krajową – mówiła radna dodając, iż wie z doświadczenia, że niezadowolony pracownik jest złym pracownikiem. Radna Wiśniewska oraz wicestarosta Szydełko obiecali pracownikom szpitala, że na najbliższym Zarządzie Powiatu pochylą się nad problemem, gdzie w budżecie szpitala znaleźć pieniądze na choć niewielką podwyżkę dla zarabiających najniższą krajową pracowników. Na koniec D. Folmer stwierdziła, że brak podwyżek dla personelu spowodował brak dofinansowania spółki przez sam powiat, który zobowiązał się do wsparcia nowej spółki kwotą 4 mln zł, tymczasem 3 obiecane transze po 900 tys. zł nigdy do spółki nie wpłynęły, na co wicestarosta Szydełko odparł, że nie wpłynęły, bo powiat nie miał na to pieniędzy.

dodał: jsl
 
 
Kalendarz
Kalendarz

niedziela
24 czerwica 2018

pn wt śr cz pt sb nd
123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930
 
Linki milickie



Starostwo Powiatowe



Gmina Milicz



Policja w Miliczu



Zespół Szkół
przy ul. Trzebnickiej




Stowarzyszenie
Dolina Baryczy




Gmina Cieszków



Nadleśnictwo Milicz



Technikum Leśne
w Miliczu




Gmina Krośnice



I LO w Miliczu



OSiR w Miliczu



Bank Spółdzielczy
w Miliczu
 
Nasz adres
Redakcja Głosu Milicza
56-300 Milicz
ul. T. Kościuszki 22
tel. 71-3830-021, 71-3831-189
sekretariat@glosmilicza.pl
 
Skład redakcji
Redaktor naczelna:
Jolanta Sławenta
Z-ca redaktor naczelnej:
Grażyna Szczepaniak-Antosik
Dziennikarze:
Bartosz Jakubowski
Agnieszka Kaczmarek
Alicja Szczepańska-Sikorska
Agnieszka Jezierska
Ewa Morozowicz
 
© 2004 Głos Milicza Wszelkie prawa zastrzeżone

Drivers... start Your engines
by jPORTAL 2