.: Na imieniny do: Emila, Neleny i Romy .: Użytkowników online: 5
     | home
      Nie masz jeszcze konta? Możesz !
 

W galerii
BWO-2017
OOM i MMM-2017
 
Brydż-Turnieje
Turnieje Milickie
 
Milicka Wiosna 2017
Wyniki Turnieju
Galeria foto
 
Terminarz sportowy
Brydż - Klub Nauczyciela
Czwartek - turniej par 1730
 
Statystyki
Użytkowników: 0
Gości: 5
 
Twój adres IP
54.80.97.221
 
Liczba odwiedzin
2 077 408
 
 
  Nie zapłacimy, bo zbankrutujemy - 2016-03-31 15:20:04

Miesięczna opłata za wody opadowe i roztopowe w wysokości 29 groszy brutto za 1 m kw. utwardzonej nawierzchni jest źle wyliczona, a na dodatek stanowić będzie ogromne obciążenie dla firm. Takie stanowisko zaprezentowali miliccy przedsiębiorcy na spotkaniu z przedstawicielami spółki kanalizacyjnej PGK „Dolina Baryczy”, które odbyło się 18 marca.



W spotkaniu uczestniczyło kilkunastu przedsiębiorców z gminy Milicz, którzy od 1 czerwca mają płacić za wody opadowe i roztopowe odprowadzane do kanalizacji deszczowej. Obecni byli także przedstawiciele gminy – Paweł Herl sprawujący z ramienia gminy nadzór właścicielski nad spółką PGK oraz kilku gminnych radnych, w tym przewodnicząca Rady Miejskiej Halina Smolińska. Przedsiębiorców reprezentowali natomiast m.in. współwłaściciel firmy Art-Zbyt Andrzej Wojtyczka, prezes PSS Społem Zygmunt Gerus oraz właściciel firmy Milimetr w Miliczu Ryszard Żurkiewicz. Obecny był też były prezes spółki PGK Zbigniew Węgrzyn, który doradza teraz przedsiębiorcom w sprawie opłat za wody opadowe i roztopowe. Spotkanie prowadziła prezes spółki Sabina Misiak.

Płacić mają wszyscy użytkownicy

Obecnie opłatami za korzystanie z kanalizacji deszczowej objęci są jedynie zarządcy dróg – gminnych, powiatowych, wojewódzkich i krajowych, a także kilkanaście innych podmiotów, w tym m.in. Bank Spółdzielczy, Jednostka Wojskowa, Sąd Rejonowy czy sklepy wielkopowierzchniowe takie jak Biedronka i Dino. Aktualna miesięczna opłata wynosi 45 groszy brutto za 1 m kw. powierzchni utwardzonych, czyli placów, parkingów, podjazdów itp.; w sumie jest to prawie 180 tys. m kw.

Jednak od 1 czerwca spółka PGK zamierza objąć opłatą wszystkich użytkowników kanalizacji deszczowej, w tym przedsiębiorców i osoby prywatne. Jak informowała prezes Misiak, w ciągu ostatniego roku PGK utworzyło pełną bazę powierzchni utwardzonych na terenie gminy Milicz, z których wody opadowe i roztopowe spływają do kanalizacji deszczowej. Dotyczy to Milicza, Sułowa, Sławoszowic i Wszewilek, czyli tych miejscowości, gdzie istnieje sieć kanalizacji deszczowej. W sumie PGK wyliczyło, że na terenie gminy Milicz jest 410 tys. m kw. powierzchni utwardzonej, która powinna być objęta opłatą. Miesięczna opłata wynosić ma 29 gr brutto za 1 m kw. powierzchni (27 gr netto + 8 proc. VAT). Wpływy uzyskane z opłat za wody opadowe i roztopowe mają pokryć wszystkie koszty związane z utrzymaniem kanalizacji deszczowej, które zostały oszacowane na ponad 1,3 mln zł rocznie. W kosztach tych największą pozycją jest amortyzacja (39,4 proc.), podatek od nieruchomości płacony gminie (37,3 proc.), koszty ogólnozakładowe (18 proc.), a także konserwacja i bieżące naprawy sieci kanalizacyjnej oraz opłata środowiskowa.

Jak poinformowała prezes Misiak, coraz więcej gmin wprowadza opłaty za wody opadowe i roztopowe, gdyż zgodnie z prawem wody te są ściekami i za ich odprowadzanie do kanalizacji deszczowej należy płacić. W ostatnich latach takie opłaty wprowadziło prawie 70 gmin, w tym m.in. Głogów, Turek, Tarnowskie Góry, Piaseczno, Piła, Biała Podlaska, Bystrzyca Kłodzka, Trzebiatów, Sulejówek, Kępno, Kluczbork i Bolesławiec, a miesięczne opłaty wahają się od 2 gr do 77 gr za 1 m kw. (średnio – 22 gr za 1 m kw.). Z obowiązkowych opłat wyłączeni są tylko ci właściciele utwardzonych powierzchni, którzy zagospodarowują wodę w inny sposób – odprowadzając ją bezpośrednio do gruntu lub do własnych zbiorników retencyjnych. Prezes Sabina Misiak wskazywała też na korzyści związane z użytkowaniem kanalizacji deszczowej – zmniejszenie zagrożenia powodziowego i brak podtopień. – Jesteśmy w gronie tych szczęśliwców, którzy mogą korzystać z kanalizacji deszczowej – argumentowała, dodając, że za ten komfort trzeba płacić.

Zbyt duże obciążenie

Jednak argumenty podnoszone przez prezes Misiak nie przekonały przedsiębiorców. – Nie zgadzam się, że jesteśmy w grupie szczęśliwców, bo budowa kanalizacji jest podstawowym zadaniem gminy – oponował prezes PSS Społem Zygmunt Gerus. Stwierdził też, że wyliczona przez PGK opłata jest za wysoka i będzie ogromnym obciążeniem dla jego spółdzielni. – My nie mówimy, że nie będziemy w ogóle płacić, lecz liczymy każdy grosz, a ta opłata spowoduje wzrost utrzymania każdej naszej nieruchomości o 16 procent rocznie – argumentował. Podawał przy tym przykład Wrocławia, gdzie za 10 tys. m kw. powierzchni przedsiębiorcy płacą niewiele ponad 400 zł, podczas gdy jego przedsiębiorstwo będzie musiało zapłacić ponad 2 tys. zł.

Z kolei Andrzej Wojtyczka z Art-Zbyt-u wyliczył, że przy tak wysokiej opłacie jego firma będzie musiała zapłacić 50 tys. zł rocznie. – My chcemy płacić, ale nie tyle, bo tego nie wytrzymamy – stwierdził. Jak argumentował, tak wysoka opłata doprowadzi do tego, że przedsiębiorcy będą zmuszeni do szukania oszczędności, obcinając płacę pracownikom, bo nie mogą sobie pozwolić na podwyższenie cen za swoje towary czy usługi, gdyż klienci pójdą do konkurencji, a oni wypadną z rynku. – W ubiegłym roku padły dwa duże przedsiębiorstwa w Miliczu. Jak taki PKS będzie musiał rocznie zapłacić 80 tys. zł za wody opadowe, to przedsiębiorstwa zaczną się zwijać – przestrzegał Wojtyczka. Inny z kolei przedsiębiorca stwierdził, że jeśli będzie musiał płacić tak wysokie opłaty za wody opadowe i roztopowe, to jego firma zbankrutuje.

Są jeszcze

inni do płacenia

Przedsiębiorcy zakwestionowali też wyliczenia PGK odnośnie do powierzchni utwardzonych objętych obowiązkiem płacenia za wody opadowe i roztopowe, stwierdzając, że są one dwukrotnie zaniżone. – Uważam, że baza spółki PGK nie obejmuje wszystkich, więc ci, co zostali objęci opłatą, będą płacić za resztę, a ta reszta siedzi na razie cicho – mówił jeden z nich. Stanowisko przedsiębiorców poparł Zbigniew Węgrzyn, występujący w charakterze ich doradcy, który zakomunikował, że według jego szacunków opłatą powinno być objętych ok. 850 tys. m kw. powierzchni utwardzonych, a nie 410 tys. zł, jak wyliczyło to PGK. – Im więcej będzie dostawców wód opadowych, tym opłata za 1 m kw. będzie niższa – argumentował. Były prezes stwierdził też, że spółka PGK nie jest w stanie stworzyć prawidłowej bazy danych potrzebnej do wyliczenia faktycznego metrażu powierzchni utwardzonych. Nie zgodziła się z nim prezes Misiak, informując, że spółka PGK tworzyła swoją bazę w oparciu o mapki geodezyjne i wizję lokalną przeprowadzoną w terenie. Prezes PGK przypomniała też, że utworzenie bazy przez profesjonalną firmę kosztuje 160 tys. zł, i na taki wydatek nie zgodzili się sami przedsiębiorcy podczas spotkania sprzed roku, gdyż koszt tej usługi również musiałby być wliczony w opłatę za wody opadowe i roztopowe. Wytknęła przy tym byłemu prezesowi spółki PGK, że za jego czasów, gdy trwała budowa kanalizacji deszczowej, spółka nawet nie rozpoczęła tworzenia bazy danych, mimo iż już wtedy było dokładnie wiadomo, jakie podmioty będą z niej korzystać. Spór tonowała przewodnicząca Rady Miejskiej Halina Smolińska, apelując, by skupić się na próbie rozwiązania problemu wysokości opłat, a nie na roztrząsaniu przeszłości.

Można „obejść” opłatę

Mówiąc o zbyt wysokich opłatach, przedsiębiorcy apelowali też do prezes Sabiny Misiak o wspólne znalezienie jakiegoś kompromisu. Jak mówił współwłaściciel Art-Zbyt-u, jeśli do niego nie dojdzie, przedsiębiorcy będą „obchodzić” opłatę, budując własne zbiorniki retencyjnie, gdzie będzie spływała woda opadowa i roztopowa. – Zamiast płacić rocznie 50 tys. zł, wydam tę kwotę jednorazowo na budowę zbiorników i wtedy zgodnie z prawem nic nie zapłacę spółce PGK – argumentował, dodając, że nie chciałby jednak tego robić. W podobnym duchu wypowiadał się też Ryszard Żurkiewicz z Milimetra, mówiąc: – Jeśli będą tak wysokie opłaty, to my wszyscy pójdziemy w tym kierunku. Przedsiębiorca apelował przy tym, aby w przyszłości konsultować z mieszkańcami tak istotne sprawy, zanim zostaną podjęte wiążące decyzje. – Gmina to nie budynek, ale my – spuentował.

 

 

dodał: jsl
 
 
Kalendarz
Kalendarz

wtorek
22 maja 2018

pn wt śr cz pt sb nd
123456
78910111213
14151617181920
2122 2324252627
28293031
 
Linki milickie



Starostwo Powiatowe



Gmina Milicz



Policja w Miliczu



Zespół Szkół
przy ul. Trzebnickiej




Stowarzyszenie
Dolina Baryczy




Gmina Cieszków



Nadleśnictwo Milicz



Technikum Leśne
w Miliczu




Gmina Krośnice



I LO w Miliczu



OSiR w Miliczu



Bank Spółdzielczy
w Miliczu
 
Nasz adres
Redakcja Głosu Milicza
56-300 Milicz
ul. T. Kościuszki 22
tel. 71-3830-021, 71-3831-189
sekretariat@glosmilicza.pl
 
Skład redakcji
Redaktor naczelna:
Jolanta Sławenta
Z-ca redaktor naczelnej:
Grażyna Szczepaniak-Antosik
Dziennikarze:
Bartosz Jakubowski
Agnieszka Kaczmarek
Alicja Szczepańska-Sikorska
Agnieszka Jezierska
Ewa Morozowicz
 
© 2004 Głos Milicza Wszelkie prawa zastrzeżone

Drivers... start Your engines
by jPORTAL 2