.: Na imieniny do: Magdaleny, Mileny i Wawrzyńca .: Użytkowników online: 3
     | home
      Nie masz jeszcze konta? Możesz !
 

W galerii
BWO-2018
OOM i MMM-2018
 
Brydż-Turnieje
Turnieje Milickie
 
Milicka Wiosna 2018
Wyniki Turnieju
Galeria foto
 
Terminarz sportowy
Brydż - Klub Nauczyciela
Czwartek - turniej par 1730
 
Statystyki
Użytkowników: 0
Gości: 3
 
Twój adres IP
54.224.111.99
 
Liczba odwiedzin
2 106 006
 
 
  Nie ma analogii - 2017-05-04 14:29:42
Na koniec ubiegłego roku gmina Milicz miała ponad 7,5 mln zł niezapłaconych rachunków, z czego ponad 1,8 mln zł stanowiły płatności przeterminowane, w tym ponad 700 tys. zł to składki ZUS i podatki od wynagrodzeń pracowników. Co było powodem utraty płynności finansowej i powstania tak wysokich zobowiązań wymagalnych, od których gmina musi płacić odsetki karne? 



Złożyły się na to trzy przyczyny. Pierwszy, to niedobór dochodów z tytułu opłat za śmieci, wynoszący ponad 1,2 mln zł – do kasy gminy wpłynęło od mieszkańców ok. 2,7 mln zł, natomiast odbiór odpadów wraz z transportem i składowaniem w Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) kosztował gminę prawie 3,9 mln zł. Ta dysproporcja wynika z faktu, że dopiero od stycznia tego roku gmina Milicz zaczęła składować swoje odpady w znacznie tańszym RIPOK-u w Ostrowie Wlkp., choć pierwotnie miało to nastąpić już w marcu roku ubiegłego. Niestety, nie mieliśmy wpływu na ten poślizg w czasie, bo wiązało się to z uzyskaniem zgody sejmików dwóch województw na przeniesienie gminy Milicz z dolnośląskiego do wielkopolskiego systemu gospodarki odpadami, i płaciliśmy za odbiór i składowanie śmieci zawyżone kwoty w stosunku do tego, co teraz płacimy. Dla porównania, obecnie za 1 tonę zebranych przez firmę Kosz odpadów płacimy 502 zł, podczas gdy wcześniej była to kwota 674 zł, na co wpływ miała przede wszystkim cena składowania odpadów w RIPOK-u. W Rudnej na Dolnym Śląsku, gdzie do końca ubiegłego roku trafiały śmieci z gminy Milicz, cena ta wynosiła 390 zł brutto za 1 tonę, a w Ostrowie Wlkp. w Wielkopolsce, gdzie obecnie są wywożone odpady z naszej gminy, cena za składowanie 1 tony odpadów wynosi 242 zł. Przy prawie 450-500 tonach odpadów odbieranych średnio w ciągu miesiąca różnica w kosztach jest więc znaczna. 
Owszem, można było w ubiegłym roku zmniejszyć różnicę między wydatkami a wpływami z opłat za śmieci, ale wiązałoby się to z koniecznością podniesienia wysokości opłat, które obecnie wynoszą 7 zł miesięcznie od osoby w przypadku śmieci segregowanych oraz 14 zł przy śmieciach zmieszanych. Nie chcieliśmy jednak podnosić opłat za śmieci, bo mieszkańcy odczuliby to we własnych kieszeniach, dlatego postanowiliśmy ten niedobór pokryć z budżetu gminy. 
Drugą przyczyną było przejście wszystkich niepublicznych przedszkoli na terenie gminy na system złotówkowy, dzięki któremu rodzice przedszkolaków nie muszą już płacić czesnego w tych placówkach, bo koszt ich utrzymania przejęła na siebie gmina. Na ten cel mieliśmy w budżecie gminy zarezerwowaną pierwotnie kwotę ok. 1,2 mln zł, lecz wypłaciliśmy o 800 tys. zł więcej, bo takie było zapotrzebowanie. Tu także, jak w przypadku opłat za śmieci, mieliśmy dylemat finansowo-społeczny, czy systemem złotówkowym obejmować wszystkie przedszkola, bo system ten bardzo poważnie obciąża finanse gminy. 
Trzecia przyczyna powstania zobowiązań wymagalnych gminy na koniec ubiegłego rok związana jest z kosztami utrzymania krytej pływalni w Miliczu. Rocznie jest to kwota rzędu 2,5 mln zł, z czego tylko 25 proc. pokrywane jest z usług komercyjnych, a pozostała kwota pochodzi z budżetu gminy. I są to „sztywne” wydatki, które musimy na bieżąco płacić. Na dodatek w ubiegłym roku musieliśmy jeszcze wypłacić blisko 300 tys. zł podwykonawcom budowy basenu, którym upadła firma Sport Halls, będąca głównym wykonawcą inwestycji, nie zapłaciła za wykonane prace. Zanim powstała kryta pływalnia w Miliczu, gmina miała w swoim budżecie ok. 3 mln zł rezerwy, z której mogła regulować swoje bieżące wydatki. 

Jednak już w drugiej połowie ubiegłego roku musiały być sygnały, że gmina nie będzie w stanie uregulować wszystkich swoich płatności. Dlaczego zatem nie ciął pan wydatków bieżących, by się przed tym uchronić?
Ależ cięliśmy, ale nie da się zejść poniżej pewnego poziomu, bo Urząd Miejski musi sprawnie funkcjonować, by realizować swoje zadania. W przypadku wynagrodzeń pracowników Urzędu i tak mamy w porównaniu z innymi gminami jeden z najniższych wskaźników udziału wynagrodzeń w wydatkach administracyjnych, który wynosi 9 proc. Dla porównania, w Trzebnicy jest to 10,7 proc., w Wołowie 10 proc., w Twardogórze 10,7 proc., za to w Ścinawie 14,9 proc.
Poza tym, 7,5 mln zł zobowiązań gminy wykazanych na koniec 2016 r. nie daje powodów do niepokoju, bo przy 100-milionowym budżecie jest to tylko 7,5 proc. całego budżetu. Chciałbym też uspokoić opinię publiczną co do wysokości zadłużenia gminy z tytułu zobowiązań długoterminowych, wynikających z wyemitowanych w poprzednich latach obligacji i kredytów, które na koniec 2016 r. wynosiło 38,2 mln zł. Przy tej kwocie poziom zadłużenia gminy wynosi 40,67 proc. Dla przykładu – według danych RIO we Wrocławiu – w Wołowie oraz w Obornikach Śląskich jest to 54 proc., w Trzebnicy 67 proc., w Prusicach 66 proc., w Bierutowie 72 proc., w Żmigrodzie 70 proc. Niewiele jest samorządów, które nie są zadłużone, zwłaszcza gdy prowadzą inwestycje, jak to ma miejsce w gminie Milicz. Średnia dla wszystkich samorządów na Dolnym Śląsku wynosi 47,1 proc., nasz wskaźnik jest więc poniżej tej średniej i jest bardzo bezpieczny.

Trudno jednak mówić o cięciach w ubiegłorocznym budżecie w kontekście wydatków na promocję, na którą wydano prawie 800 tys. zł, mimo iż pierwotnie w budżecie przeznaczono na ten cel 370 tys. zł. 
Tu przyznaję, że wydatki wzrosły ponad planowaną miarę. Wobec osoby, która była za to odpowiedzialna, wyciągnąłem konsekwencje służbowe. Z drugiej strony, wydatki na promocję były w 85 procentach przeznaczone na organizację imprez, których adresatem były dzieci, jak np. Lato w mieście, Trenuję z Marcinem Możdżonkiem, Dzień Dziecka czy zawody sportowe. 

Czy wystąpi pan do Rady Miejskiej o skorygowanie tegorocznego budżetu gminy i zmniejszenie planowanych wydatków bieżących ze względu na konieczność spłaty 7,5 mln zł zobowiązań z ubiegłego roku? Zobowiązania te obciążają przecież budżet gminy na ten rok. 
Z ewentualną korektą budżetu gminy wstrzymamy się do drugiej połowy roku, aby mieć pełne rozeznanie, jak kształtują się dochody i wydatki. Niezależnie od tego chcemy poprzez różne działania zwiększyć dochody gminy o dodatkowe 3 mln zł. Jednym z tych działań będzie skuteczniejsza egzekucja podatków i opłat. Obejmiemy też kontrolą nieruchomości na terenie gminy, sprawdzając, czy podatek od nieruchomości obejmuje wszystkie nieruchomości, od których podatek ten powinien być odprowadzany, a także czy wysokość płaconego podatku, która uzależniona jest od przeznaczenia nieruchomości, nie jest czasem zaniżana. Ponadto wprowadzimy bardzo szczelną kontrolę odpadów segregowanych i w przypadku stwierdzenia braku segregacji właściciel nieruchomości automatycznie będzie miał naliczaną wyższą opłatę za odpady niesegregowane. Firma Kosz, która odbiera odpady z terenu gminy, otrzymała już upoważnienie na prowadzenie takiej kontroli, która dokumentowana będzie zdjęciami nieprawidłowo segregowanych śmieci. Zamierzam też wystąpić do Rady Miejskiej o wprowadzenie ograniczenia ilości bioodpadów wystawianych przez mieszkańców, bo zatrważająca jest skala tego zjawiska, zwłaszcza na wsi, gdzie właściciele nieruchomości z łatwością mogą zagospodarować zielone odpady we własnym zakresie. Dodam, że za 1 tonę bioodpadów, która trafia do RIPOK-u, gmina płaci więcej, niż za odpady zmieszane. 

Pana oponenci prorokują, że pod pana rządami gmina Milicz pójdzie w ślady powiatu milickiego, który z powodu złej sytuacji finansowej od 2 lat wdraża program naprawczy. Czy może się pan do tego odnieść? 
Sytuację w powiecie milickim sprokurowano dwoma skutecznymi donosami na budżet powiatu – dotyczącymi subwencji oświatowej w wys. ponad 2 mln zł na wczesne wspomaganie rozwoju oraz subwencji oświatowej dla Dziennego Ośrodka Rehabilitacyjno-Wychowawczego w Miliczu. Teraz, jak się okazuje, złożono doniesienie na nieterminowe wykonanie drogi we Wszewilkach. Gdyby nie te donosy na własny powiat i lepiej prowadzone postępowania odwoławcze, nie byłoby trudnej sytuacji finansowej powiatu. Przypomnę też, że powiat obciąża także spłata zadłużenia szpitalnego. Ale dzięki temu szpital po raz czwarty z rzędu kończy rok bez straty. To ewenement na skalę dolnośląską. I mam złą wiadomość dla tych, którzy myślą, że im gorzej, to tym lepiej – do końca tego roku powiat wybrnie ze swoich finansowych kłopotów. A szukanie analogii między sytuacją gminy Milicza a sytuacją powiatu milickiego jest błądzeniem w ciemności. Gmina Milicz ma bardzo dobre parametry finansowe i żaden z nich nie daje powodów do tego typu sformułowań. O niezłej sytuacji finansowej gminy Milicz świadczy także skala zaangażowania inwestycyjnego i pozyskiwania środków zewnętrznych. Najwyższa od wielu lat. Budowa 6 dróg, ścieżek rowerowych, hali sportowej, budynku socjalnego, rewitalizacja miasta, to tylko część zamierzeń na najbliższe 1,5 roku.
Rozm. Grażyna 
Szczepaniak-Antosik

dodał: jsl
 
 
Kalendarz
Kalendarz

niedziela
22 lipca 2018

pn wt śr cz pt sb nd
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
 
Linki milickie



Starostwo Powiatowe



Gmina Milicz



Policja w Miliczu



Zespół Szkół
przy ul. Trzebnickiej




Stowarzyszenie
Dolina Baryczy




Gmina Cieszków



Nadleśnictwo Milicz



Technikum Leśne
w Miliczu




Gmina Krośnice



I LO w Miliczu



OSiR w Miliczu



Bank Spółdzielczy
w Miliczu
 
Nasz adres
Redakcja Głosu Milicza
56-300 Milicz
ul. T. Kościuszki 22
tel. 71-3830-021, 71-3831-189
sekretariat@glosmilicza.pl
 
Skład redakcji
Redaktor naczelna:
Jolanta Sławenta
Z-ca redaktor naczelnej:
Grażyna Szczepaniak-Antosik
Dziennikarze:
Bartosz Jakubowski
Agnieszka Kaczmarek
Alicja Szczepańska-Sikorska
Agnieszka Jezierska
Ewa Morozowicz
 
© 2004 Głos Milicza Wszelkie prawa zastrzeżone

Drivers... start Your engines
by jPORTAL 2