www.glosmilicza.pl

:: Ścieki za 10,06 złotych
Wiadomość dodana przez: jsl (2015-01-29 10:59:37)

Komisja budżetowa Rady Miejskiej w Miliczu na posiedzeniu 27 stycznia zdecydowaną większością głosów pozytywnie zaopiniowała podwyżkę ceny ścieków o 41 groszy, która ma obowiązywać od 1 marca na terenie gminy Milicz. Tym samym mieszkańcy będą płacić 10,06 zł za 1 m sześc. ścieków.



Było to już drugie posiedzenie komisji budżetowej poświęcone nowej taryfie za ścieki. Tydzień wcześniej, 20 stycznia, prezes spółki PGK „Dolina Baryczy” Sabina Misiak przedstawiła radnym projekt taryfy opracowany jeszcze przez jej poprzednika, Zbigniewa Węgrzyna. Projekt ten zakładał podwyżkę ceny ścieków do kwoty 14,35 zł brutto, co przy obowiązującej 20-procentowej gminnej dopłacie oznaczałoby wzrost ceny ścieków dla mieszkańców aż o 1,83 zł w stosunku do tego, co płacą obecnie (9,65 zł). Radni zgodnie uznali wówczas, że podwyżka jest zbyt drastyczna, z czym zgodziła się również prezes Misiak, obiecując jednocześnie, że przeanalizuje koszty wchodzące w cenę ścieków, by poszukać oszczędności i obniżyć taryfę za ścieki.
Tak też się stało. Zaproponowana podczas posiedzenia 27 stycznia przez prezes Misiak nowa taryfa, która ma obowiązywać od 1 marca przez kolejny rok, wynosi 13,07 zł brutto za 1 m sześc., czyli o 1,28 zł mniej od pierwotnie proponowanej ceny. – Będzie to odczuwalna kwota w budżetach domowych – stwierdziła Sabina Misiak.
Dodatkowo burmistrz Piotr Lech poinformował, że gmina zwiększy dopłatę dla mieszkańców z obecnych 20 proc. do 23 proc. Mieszkańcy płacić więc będą tylko 77 proc. ceny ścieków, czyli 10,06 zł za 1 m sześc. Podwyżka dla gospodarstw domowych w stosunku do obowiązującej obecnie ceny wyniosłaby więc 41 groszy, zamiast pierwotnie planowanej w wys. 1,83 zł. Natomiast przedsiębiorcy i inne podmioty, których nie obejmuje gminna dopłata, płacić będą za 1 m sześc. 13,07 zł brutto (12,10 zł + 8 proc. VAT).
Prezes Sabina Misiak, przedstawiając propozycję niższej ceny ścieków, stwierdziła, że jest to efekt „wyrzucenia” z ceny kosztów oczyszczania wód opadowych, które trafiają do oczyszczalni poprzez kanalizację burzową. Koszty te zostały natomiast wliczone w taryfę, jaką płacić będą zarządcy dróg (gminnych, powiatowych, wojewódzkich i drogi krajowej). Obecnie za 1 m kw. drogi zarządcy płacą 29 groszy miesięcznie; od 1 marca cena ta wzrośnie do 45 groszy.
Jak informowali burmistrz Lech oraz prezes Misiak, jeszcze w tym roku obowiązkiem płacenia za wody opadowe objęte zostaną inne podmioty – sklepy, przedsiębiorcy, instytucje, w tym również gminne – będące właścicielami utwardzonych placów i parkingów, z których woda deszczowa odprowadzana jest do kanalizacji.
Taniej być nie może
W posiedzeniu uczestniczyło 16 członków komisji budżetowej oraz przewodnicząca Rady Miejskiej Halina Smolińska. Obecny był również burmistrz Piotr Lech, wiceburmistrz Sławomir Strzelecki, skarbnik Tadeusz Ciesielski, sekretarz Dariusz Moczulski, dyrektor ZUK Mariusz Dąbrowski oraz kierownik Przemysław Linda.
Większość radnych wydawała się być usatysfakcjonowana tak znaczącym obniżeniem planowanej podwyżki. Jednakże Arkadiusz Tutak stwierdził, że cena za ścieki jest i tak wysoka, i pytał, czy taniej być nie może? Posłużył się przy tym zestawieniem 860 miast na terenie Polski, z którego wynika, że średnia cena za 1 m sześc. ścieków wynosi 6,67 zł, a w Bytomiu Odrzańskim mieszkańcy płacą za ścieki niecałe 1,40 zł za 1 m sześc. Odpowiadała prezes Sabina Misiak, stwierdzając, że średnia cena za ścieki wynosi w Polsce 8-9 zł, ale tylko tam, gdzie nie przeprowadzano tak spektakularnej inwestycji kanalizacyjnej, jak na terenie gminy Milicz. Jak mówiła, przy inwestycjach trzeba do ceny ścieków wliczyć wszystkie ponoszone koszty, w tym spłatę zaciągniętych kredytów, a spółka PGK na kończoną właśnie budowę i modernizację infrastruktury kanalizacyjnej zaciągnęła kredyt w wys. 50 mln zł. – W naszej cenie ścieków naprawdę są ujęte tylko niezbędne wydatki – mówiła Sabina Misiak. Informowała także, że w celu obniżenia kosztów administracyjnych spółki PGK biuro spółki zostanie przeniesione do pomieszczeń biurowych znajdujących się na terenie oczyszczalni ścieków w Miliczu. Obniżone też już zostały koszty utrzymania rady nadzorczej PGK – zmniejszono nie tylko liczbę członków rady, ale też ich wynagrodzenie, oszczędzając w ten sposób 62 tys. zł rocznie. Prezes Misiak przypomniała też, że oprócz gmin z niską ceną ścieków są też gminy, gdzie cena ścieków wynosi nawet 30-40 zł za 1 m sześc. W podobnym duchu wypowiadał się również skarbnik Ciesielski, informując, że na Dolnym Śląsku średnia cena ścieków wraz z wodą wynosi ok. 10 zł, przy czym najniższa cena to 6 zł, a najwyższa 68 zł – tak jest na terenie Karkonoszy, gdzie spółka Kowary zbudowała od podstaw nową sieć kanalizacyjną obejmującą górskie miejscowości. Z kolei burmistrz Lech, zgadzając się, że ścieki w gminie Milicz kosztują dużo, przypomniał, że po definitywnym zakończeniu inwestycji w gminie do sieci kanalizacyjnej podłączy się dodatkowo 4 tys. mieszkańców, co powinno mieć wpływ na obniżenie ceny ścieków. Im więcej bowiem ścieków wpłynie do oczyszczalni, tym cena jednostkowa jest niższa. Obecnie z terenu gminy Milicz do oczyszczalni spływa 500 tys. m sześc. rocznie. Jak dodała prezes Misiak, jeśli ilość ścieków zwiększyłaby się do 800 tys. m sześc., cena za ścieki utrzymałaby się na poziomie takim, jak teraz. – Będę do tego dążyć w przyszłym roku – zadeklarowała.
Gdy przyszło do głosowania, za proponowaną przez PGK nową ceną za ścieki opowiedziało się 10 radnych, 5 radnych wstrzymało się od głosu, a przeciwny był tylko radny Tutak. Ostateczna decyzja w sprawie nowej taryfy za ścieki zapadnie na sesji Rady Miejskiej 29 stycznia.
Zachęcić mieszkańców do podłączania się
Wraz z zakończeniem inwestycji kanalizacyjnej spółkę PGK czeka jeszcze inne poważne wyzwanie – zachęcenie mieszkańców do podłączania się do nowo wybudowanej sieci. Przy rozliczaniu się z unijnej dotacji, jaką PGK uzyskało na inwestycję, spółka musi bowiem wykazać się do końca 2015 r. tzw. efektem ekologicznym, polegającym na podłączeniu się do nowo wybudowanej sieci przez 9.291 nowych użytkowników we wszystkich trzech kanalizowanych gminach (Milicz, Cieszków i Żmigród). Najwięcej, bo 86 proc. mieszkańców, podłączyło się w gminie Cieszków, gdzie inwestycja zakończyła się już 2 lata temu. Najgorzej wygląda to natomiast w gminie Milicz, gdzie roboty w niektórych miejscowościach jeszcze trwają, a w innych nadal nie została zakończona procedura oddania sieci do użytkowania.
Jak poinformowała prezes PGK, spółka zamierza aktywnie wesprzeć mieszkańców w podłączaniu się do kanalizacji, służąc swoją pomocą w rozwiązywaniu technicznych problemów, w tym np. w poszukiwaniu jak najtańszych wykonawców, a także w załatwianiu dofinansowania z WFOŚ. Jednocześnie jednak PGK będzie egzekwować od mieszkańców podłączanie się do sieci, gdyż mieszkańcy mają obowiązek podłączenia się do sieci, jeśli taka sieć została wybudowana na terenie ich miejscowości. – Będzie ustalony sztywny termin 15 maja i jeśli do tego czasu mieszkańcy się nie podłączą, będziemy nawet nakładać kary pieniężne – mówiła pani prezes. Poinformowała przy tym, że na terenie gminy Cieszków rozpoczęły się właśnie kontrole przeprowadzane przez gminnych urzędników wraz z pracownikami PGK. – Oczywiście, nie będziemy teraz nikogo karać, lecz pomagać w rozwiązaniu problemu podłączenia się – wyjaśniała. Prezes Misiak zapowiedziała też, że już w lutym rozpoczną się spotkania pracowników PGK z mieszkańcami Sułowa i podsułowskich wsi w sprawie podłączania się do kanalizacji. Podobne spotkania planowane są także w innych wsiach na terenie gminy Milicz. Ponadto spółka PGK weźmie pod lupę przewoźników, którzy dowożą do oczyszczalni ścieki z szamb. – Dziś częsty jest proceder, że ścieki z opróżnionych szamb trafiają do rowów lub wlewane są bezpośrednio do studzienek kanalizacyjnych. To jest okradanie tych mieszkańców, którzy płacą za ścieki – stwierdziła prezes.
Z kolei Wojciech Wencek skonstatował, że gdyby poprzednie władze gminy Milicz przyłożyły się do kontrolowania wywozu ścieków z szamb, to teraz nie byłoby problemu z zachęcaniem mieszkańców do podłączania się do kanalizacji. Wywóz ścieków z szamba jest bowiem o wiele droższy niż korzystanie z sieci kanalizacyjnej. Tymczasem brak kontroli ze strony gminy doprowadził do tego, że część mieszkańców pozbywa się ścieków z szamb w sposób nielegalny, więc nie ma żadnego finansowego interesu, by teraz podłączyć się do kanalizacji.





adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=4889