www.glosmilicza.pl

:: Mówimy o nieświadomym błędzie w procedurze
Wiadomość dodana przez: jsl (2015-06-25 09:53:02)

Zeszłoroczna kontrola Kuratorium Oświaty w będącym powiatową jednostką Powiatowym Centrum Edukacyjnym i Psychologiczno-Pedagogicznym ujawniła, że PCEiPP w latach 2010-2014 wykazywało w Systemie Informacji Oświatowej, na podstawie której naliczana jest subwencja oświatowa, aż 559 dzieci korzystających z wczesnego wspomagania rozwoju. Tymczasem PCEiPP w ogóle nie prowadziło tego zadania i wiele wskazuje na to, że powiat będzie musiał oddać do budżetu państwa nawet ok. 2 mln zł nienależnie pobranej subwencji. Pan w latach 2006-2014 jako kierownik Wydziału Oświaty i Promocji w Starostwie prowadził w imieniu starosty nadzór nad placówkami oświatowymi. Jak w ogóle mogło dojść do tych nieprawidłowości?



Współpraca pomiędzy Starostwem Powiatowym a jednostkami oświatowymi przez ostatnie lata odbywała się na zasadzie wzajemnego zaufania. Dyrektorzy placówek oświatowych na początku każdego roku szkolnego wprowadzają do Systemu Informacji Oświatowej, tzw. SIO, dane dotyczące liczby dzieci korzystających z oferty edukacyjnej danej placówki; tu – dodać trzeba że kategorii uczniów, zadań edukacyjnych, różnych szczegółów w SIO jest tak dużo, że nietrudno o błąd. A wszystkiego na poziomie Starostwa, a więc ponad 2 tysięcy uczniów, nie da się praktycznie zweryfikować. Starostwo robi bowiem zbiorcze zestawienia i dla swoich placówek, jak i oświaty niepublicznej na poziomie ponadgimnazjalnym oraz Dziennego Ośrodka prowadzonego przez MSPDiON. Jak obecnie się okazało, pracownicy PCEiPP, gdzie funkcję dyrektora sprawuje Grażyna Kmiecik, wprowadzając do SIO liczbę dzieci przewidzianych do korzystania z oferty wczesnego wspomagania, tak naprawdę przez własne niedopatrzenie wpisywali liczbę dzieci posiadających opinię o potrzebie wczesnego wspomagania, a nie korzystających z tej formy zajęć. Tego błędu przy weryfikacji danych wprowadzonych do SIO nie mógł wykryć podległy mi pracownik wydziału, gdyż placówka ta, podobnie jak szkoła specjalna, w świetle obowiązującego prawa mogła tę formę zajęć prowadzić. Gdyby do SIO zadanie wczesnego wspomagania wykazywał Zespół Szkół albo I LO, na pewno ten błąd w moim wydziale zostałby wykryty. Przyznaję, że opierając się na zaufaniu do wszystkich, którzy wcześniej wypełniali rubryki SIO, podpisywałem w imieniu starosty ogólne zestawienie przygotowane przez wydział. I powtórzę, nie miałem innej możliwości. Czy miałem iść do placówek i osobiście jeszcze raz wszystko sprawdzać?

Co się stało z tymi około 2 milionami złotych? Aż tyle bowiem nienależnie pobranej subwencji oświatowej zebrało się w latach 2010-2014, z tego ok. 1 mln zł w roku szkolnym 2013/2014. Czy pieniądze te trafiły do PCEiPP?

 

Kwota subwencji oświatowej wpływa do powiatu jako całość. Subwencja oświatowa w ostatnich latach wynosiła ok. 15-17 mln zł. Tę subwencję Zarząd Powiatu dzielił według potrzeb pomiędzy nasze placówki, a więc Zespół Szkół, I LO, SOSW i PCEiPP oraz niepubliczny DORW prowadzony przez MSPDiON i inne szkoły niepubliczne. To, co pozostawało, odkładane było na rezerwę oświatową, z której wykonywano w trakcie roku inwestycje. Dodam, że powiatowe szkoły nie miały w planach finansowych takich kwot, jakie można byłoby im wyliczyć z subwencji. Tak działo się tylko w przypadku MSPDiON. Na przykład do I LO trzeba było niemało dokładać kosztem pozostałych szkół. Jeśli chodzi o rezerwę oświatową, to w ostatnich 2 latach finansowaliśmy z niej m.in. wkład własny do budowy sali sportowej przy I LO. Można więc z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że spora część nieprzysługującej powiatowi subwencji oświatowej została przeznaczona właśnie na ten cel - budowę sali sportowej.

Kiedy się pan zorientował, że pobieraliście zawyżoną subwencję oświatową i w jakich okolicznościach dowiedział się o tym ówczesny starosta Piotr Lech?

 

Zdałem sobie z tego sprawę po złożeniu bodajże drugiej interpelacji przez radną Dorotę Folmer. W odpowiedzi na pierwszą interpelację dotyczącą wczesnego wspomagania, poleciliśmy pani radnej szukać odpowiedzi bezpośrednio u dyrektor PCEiPP i SOSW. Gdy pani radna nie była zadowolona z tej odpowiedzi i ponowiła zapytanie, poleciłem dyrektorom PCEiPP oraz SOSW przygotowanie informacji na temat wczesnego wspomagania. Wówczas otrzymałem odpowiedź, że PCEiPP nie prowadzi tego zadania, a w SOSW jest jeden taki uczeń, którego szkoła prowadzi poza subwencją. Wówczas po dokładnym przeanalizowaniu dokumentów zorientowaliśmy się w wydziale, że dane wprowadzone do SIO były zawyżone i to mocno. Wtedy też, a było to w okresie letnim ub. roku, poinformowałem o tym ówczesnego starostę. Wystosowałem również pismo do dyrektor PCEiPP wzywające do podjęcia natychmiastowych działań promocyjnych zachęcających rodziców do skorzystania z zajęć wczesnego wspomagania rozwoju. Z odpowiedzi dowiedziałem się, że zadanie to zostanie podjęte po wakacjach, a po następnym piśmie, że placówka ta nie będzie jednak w stanie wywiązać się z podjętych w SIO zobowiązań. Po tej odpowiedzi nie czekałem już dłużej, tylko sam poinformowałem Ministerstwo Edukacji Narodowej o błędzie w SIO na 2014 r. To po mojej informacji dyrektor Departamentu Analiz i Prognoz w Ministerstwie wystosował pismo do Kuratorium Oświaty o przeprowadzenie kontroli w PCEiPP.

Jak według pana potoczą się teraz losy tej nienależnie pobranej subwencji? Czy powiat będzie musiał zwrócić do Ministerstwa te ok. 2 mln zł?

 

Ciężko jest mi dziś cokolwiek wyrokować. Natomiast wydaje mi się wysoce prawdopodobne, że tę subwencję trzeba będzie jednak oddać. Prawdopodobnie nie będzie to bezpośrednie oddanie pieniędzy na wskazane konto, a przekazywanie powiatowi pomniejszonej kwoty subwencji, ale bez dodatkowych odsetek. Według mojej wiedzy powiat nie powinien płacić żadnej kary za uzyskanie zawyżonej subwencji. Paradoksalnie, pobranie w okresie 4 lat tej subwencji będzie dla powiatu niczym wzięcie niezwykle korzystnego nieoprocentowanego kredytu, a pieniądze zostały w oświacie.

A nie było czasami tak, że w porozumieniu z władzami Starostwa, dyrektor PCEiPP celowo wprowadzała do SIO zawyżoną liczbę dzieci, abyście mieli dodatkowe pieniądze na inwestycje w oświatę?

 

Absolutnie nie. Gdyby rzeczywiście było tak, jak pan sugeruje, to musielibyśmy być kompletnymi ignorantami. Przecież każdy zdroworozsądkowy człowiek zdaje sobie sprawę, że kwestią czasu było tylko to, kiedy Ministerstwo zauważy ten błąd. Zaręczam, że w tym przypadku możemy mówić wyłącznie o nieświadomym błędzie w procedurze.

Rozm.

Bartosz Jakubowski




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=4949