www.glosmilicza.pl

:: Awantura o milickie śmieci
Wiadomość dodana przez: jsl (2015-07-02 09:25:57)

W „Gazecie Wrocławskiej” 30 czerwca ukazał się tekst sponsorowany o zawirowaniach na milickim rynku śmieci, dyskredytujący działania gminy Milicz, która po wygaśnięciu umowy z wrocławską Albą wybrała na 2-miesięczny okres przejściowy ofertę firmy Kosz Barbary Nowickiej z Wszewilek.

Fot: Materiał prasowy zamieszczony 30 czerwca w „Gazecie Wrocławskiej” poświęcony gospodarce odpadami w gminie Milicz



Na sesji Rady Miejskiej 30 czerwca burmistrz Piotr Lech stwierdził, że treść artykułu w wielu miejscach jest ewidentnym kłamstwem, a sam artykuł jest napisany w duchu złej woli.

30 czerwca to ostatni dzień obowiązywania umowy podpisanej z wrocławską Albą na odbiór i zagospodarowanie śmieci z gminy. Od 1 lipca do końca sierpnia śmieci z terenu gminy odbierać będzie firma Kosz Barbary Nowickiej z Wszewilek, z którą gmina Milicz podpisała umowę z tzw. wolnej ręki. Później odbiorem śmieci zajmie się firma wyłoniona w drodze ogłoszonego przez gminę Milicz przetargu nieograniczonego.

Opublikowany w „Gazecie Wrocławskiej” materiał prasowy pod znamiennym tytułem „Zamówienie Milicza idzie do Kosza” to przedruk z portalu Ekopraktyczni.pl., na którym zamieszczone jest też logo Alby wraz z rozmaitymi informacjami dotyczącymi działalności tej firmy. – To tekst sponsorowany, w całości wykonany przez Albę, pisany w duchu złej woli – informował radnych burmistrz Piotr Lech na sesji Rady Miejskiej 30 czerwca, dodając, iż w wielu miejscach przytaczane fakty są ewidentnym kłamstwem. Każdy z radnych otrzymał też od burmistrza kopię opublikowanego materiału prasowego, aby mógł się z nim zapoznać.

Jak informuje autorka publikacji Małgorzata Beślerzewska, gmina Milicz zrezygnowała z doświadczonego partnera, jakim jest firma Alba, decydując się na podpisanie umowy z firmą Kosz Barbary Nowickiej, która istnieje dopiero od 2 miesięcy, a sama właścicielka firmy (cyt.) „jest małżonką osoby skazanej w dn. 29.06.2015 r. za fałszowanie referencji przetargowych – nomen omen firmy Alba (wyrok nie jest prawomocny)”. Autorka stwierdza też, że nie wiadomo, jakim potencjałem technicznym dysponuje firma Kosz, a wszystkie jej uprawnienia są uwiarygodnione jedynie oświadczeniem złożonym przez firmę. Przytacza ponadto przebieg negocjacji z tzw. wolnej ręki na odbiór śmieci z gminy Milicz w okresie przejściowym, tj. od wygaśnięcia umowy z Albą do czasu wyłonienia wykonawcy z ogłoszonym przez gminę Milicz przetargu. Jak informuje, do negocjacji pierwotnie zaproszono Albę – firma podała swoją cenę, gmina Milicz nie negocjowała, lecz termin negocjacji przesunęła, by na dzień przed powtórnym spotkaniem poinformować Albę, że zaproponowana cena przekracza możliwości finansowe gminy. Dalsze negocjacje władze gminy Milicz prowadziły z 3 innymi firmami: Choma, Lech-Met i Kosz, i z tą ostatnią gmina ostatecznie podpisała umowę. Jak stwierdza autorka artykułu, oferty cenowe Alby i Kosza były nieporównywalne, gdyż Alba zaproponowała gminie Milicz cenę z uwzględnieniem prowadzenia PSZOK-u w Stawcu, natomiast Kosz zaoferował cenę bez PSZOK-u, za którego prowadzenie mieszkańcy gminy będą płacić oddzielnie.

I wreszcie autorka opublikowanego materiału odnosi się do kar umownych – w kwocie ponad 14 mln zł – jakie według zespołu kontrolnego milickich radnych Alba powinna zapłacić gminie Milicz, co nazywa absurdem, zważywszy że wartość całej umowy opiewała na kwotę ok. 8 mln zł brutto.

To ostatnie stwierdzenie podsumował podczas sesji radny Andrzej Nestoruk, który przewodniczył zespołowi kontrolnemu, mówiąc: – Jeśli podpisuje się kuriozalne umowy, to płaci się kuriozalne kary. Natomiast burmistrz Lech skwitował opublikowany materiał stwierdzeniem, że wskazuje on, jak wielkie emocje wzbudza rynek „śmieciowy”. – Nie jest przypadkiem, że na południu Europy gospodarka odpadami prowadzona jest przez mafię – spuentował.

 

 




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=4952