www.glosmilicza.pl

:: Żeby burmistrz nie dominował nad radnymi
Wiadomość dodana przez: jsl (2015-09-24 09:33:15)

Burmistrz Piotr Lech uczestnicząc w obradach sesji Rady Miejskiej w Miliczu oraz w posiedzeniach komisji Rady, gdy te odbywają się w dużej sali obrad Urzędu Miejskiego, zasiada wraz z przewodniczącym komisji bądź sesji za stołem prezydialnym stojącym na podwyższeniu. Na ostatnim posiedzeniu komisji budżetowej 17 września dwoje radnych zakwestionowało zasiadanie burmistrza na podwyższeniu, gdyż ma to znamiona... dominacji nad radnymi.



Temat mimowolnie wywołał radny Janusz Juchnowicz, który pod koniec posiedzenia komisji budżetowej zwrócił się do przewodniczącego komisji Andrzeja Nestoruka z wnioskiem, aby posiedzenia komisji odbywały się w małej sali obrad Urzędu Miejskiego, a nie w sali nr 4, gdzie odbywają się sesje Rady Miejskiej. Jak argumentował radny Juchnowicz, taka sceneria jest zbyt „sztuczna”, a posiedzenie komisji staje się „sesją bis”, dlatego prace komisji powinny zostać przeniesione do mniejszej sali, gdzie panuje mniej oficjalna atmosfera.

Ze względu na liczebność komisji budżetowej Rady Miejskiej, w której pracuje aż 18 radnych, posiedzenia komisji zarówno w tej kadencji samorządowej, jak i w poprzedniej odbywają się w dużej sali obrad. Radni zajmują wówczas miejsca tak, jak podczas sesji – za stołami wyposażonymi w mikrofony i ustawionymi w kształcie podkowy, twarzą do stojącego na podwyższeniu stołu prezydialnego, gdzie zasiada przewodniczący komisji. W pracach radnych prawie zawsze uczestniczy też burmistrz Piotr Lech, a niejednokrotnie także wiceburmistrz Sławomir Strzelecki, którzy zajmują wówczas miejsce za stołem prezydialnym, obok przewodniczącego komisji.

Wniosek Juchnowicza podchwyciło dwoje radnych – Alicja Szatkowska i Cezary Sierpiński, który dowodził, że zasiadanie przez burmistrza Lecha na podwyższeniu za stołem prezydialnym, tuż obok przewodniczącego komisji, prowadzi do tego, że burmistrz tak naprawdę współprzewodniczy posiedzeniom komisji, co sprawia, że radny czuje się skrępowany. – Burmistrz na mnie patrzy i nie wiem, czy mogę się odezwać – podsumował radny. Radna Szatkowska z kolei dowodziła, że z psychologicznego punktu widzenia zasiadanie wyżej stanowi pozycję dominującą. – Chcesz okazać swoją wyższość, to usiądź wyżej – cytowała stanowisko psychologów, dodając, że w małej sali wszyscy „byli na równych prawach”. Tu zareagował wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Stanisław Kuśnierz, stwierdzając, że on nie czuje się skrępowany faktem, iż burmistrz siedzi na podwyższeniu, bo z własnego doświadczenia wie, że nie jest to sytuacja komfortowa – sam bowiem z racji pełnionej przez siebie funkcji siedzi na sesji na podwyższeniu za stołem prezydialnym. – Gdy siedzę tam na sesji, to czuję się skrępowany, bo wszyscy na mnie patrzą – wyznał.

Radna Szatkowska dowodziła jednak, że należy rozgraniczyć władzę ustawodawczą (radni) od władzy wykonawczej (burmistrz), bo są to dwa równorzędne i niezależne organy władzy samorządowej.

Z opinią radnych optujących za przeniesieniem obrad komisji do mniejszej sali, gdzie „wszyscy byliby równi” nie zgodził się przewodniczący komisji Andrzej Nestoruk, informując, że nie przeniesie obrad komisji do mniejszej sali, gdyż ze względu na liczebność komisji wszyscy „siedzieliby sobie na plecach”. Przewodniczący zadeklarował też, że on „może usiąść niżej”, jednocześnie przypominając, że w ubiegłej kadencji poprzedni burmistrz Paweł Wybierała, gdy jeszcze przychodził na posiedzenia komisji, również siadał przy nim za stołem prezydialnym. – Obecność burmistrza mi nie przeszkadza, może dlatego, że przyzwyczaiłem się, że zazwyczaj go nie było – stwierdził Nestoruk, nawiązując do ignorowania przez Wybierałę obrad Rady Miejskiej. I dodał: – Nic więc nie będę zmieniał, póki jestem przewodniczącym komisji, chyba, że mnie wyrzucicie.

 




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=4984