www.glosmilicza.pl

:: Emocjonalnie o składowisku w Guzowicach
Wiadomość dodana przez: jsl (2016-07-14 09:43:09)

Podczas wspólnego posiedzenia komisji 11 lipca cieszkowscy radni dyskutowali na temat powstania w Guzowicach kopca energetycznego i odnosili się do nastrojów społecznych wywołanych przez komitet protestacyjny i parafialną gazetkę „Wniebowzięta”.



Dyskusję na komisji rozpoczęła informacja wójta Ignacego Miecznikowskiego o wystosowaniu pisma do firmy ABC JOB z Poznania z informacją o konieczności sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko rozważanego do realizacji kopca energetycznego na składowisku odpadów w Guzowicach. 
Po informacji wójta radny Zbigniew Mroczek wyraził żal, że o wielu faktach dotyczących potencjalnej inwestycji w Guzowicach, jak chociażby opinii Sanepidu czy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o konieczności sporządzenia raportu oddziaływania na środowisko, dowiaduje się ze źródeł innych niż oficjalne, jak chociażby z gazet. – Ta sytuacja jest dla mnie niekomfortowa. Nie chciałbym wiedzieć mniej na ten temat, niż wie na przykład komitet protestacyjny – mówił cieszkowski radny.
Wójt Miecznikowski obiecał, że wszystkie dokumenty związane z potencjalną inwestycją w Guzowicach urzędnicy będą bezpośrednio przekazywać do Biura Rady. Wójt dodawał, że Sanepid i RDOŚ w swoich opiniach wyolbrzymiają potencjalne zagrożenia związane z przyszłym funkcjonowaniem instalacji w Guzowicach na zasadzie dmuchania na zimno.

Krytyka komitetu
Radny Robert Pluciński dopytywał, jakie odpady zwierzęce może przywozić na planowaną instalację firma z Poznania, gdyż wśród mieszkańców krążą pogłoski o gnojowicy i padlinie, które miałyby być przywożone do Guzowic. Wójt Miecznikowski odpowiedział, że na nową instalację dalej przywożone byłyby te same odpady komunalne, co obecnie, a odpady zwierzęce to nic innego jak kości z obiadu. – Te pogłoski są zwykłym cynicznym kłamstwem. Trudno jest z tym walczyć i ciągle prostować pojawiające się nieprawdy – dodawał wójt, który krytykował działalność komitetu protestacyjnego mieszkańców, za którym nie do końca wiadomo kto stoi – czy były poseł Piotr Kozłowski, czy też ks. Leonard Wilczyński. Wójt mówił o tym, że członkowie komitetu wyłudzali na mieszkańcach podpisy, wprowadzając ich w błąd, że do instalacji w Guzowicach przywożona będzie m.in. padlina i gnojowica. – Jak się wmawiało ludziom, że w Guzowicach będzie spalarnia i przywożona będzie tam gnojowica, to nic dziwnego, że mieszkańcy to podpisywali – mówił przewodniczący Rady Gminy Zdzisław Załężny. – Te wszystkie działania komitetu są obliczone jedynie na jatkę i robienie afery. A w dużo lepszej sytuacji są ci, co dezinformują niż ci, co chcą spokojnie wyjaśnić sprawę. Zauważcie, że pan Kozłowski podczas naszej wizyty w Bydgoszczy nie oglądał razem z nami kopca energetycznego i nie zadawał pytań, tylko zza płotu robił nam zdjęcia. A parę wodną wydobywającą się z kompostownika opisał w gazecie jako szkodliwe opary – mówił wójt Cieszkowa dodając, że nie wiadomo czy w ogóle będzie możliwość wybudowania w Guzowicach instalacji kopca energetycznego. – Jak będzie raport oddziaływania na środowisko i więcej konkretów, to wtedy zorganizujemy otwarte spotkanie z mieszkańcami – deklarował wójt.
Radny Mieczysław Buta podczas dyskusji przywoływał opinię przedsiębiorcy Piotra Buszyńskiego, który jest zwolennikiem sprzedaży składowiska w Guzowicach, gdyż w innym przypadku gmina będzie ponosiła wysokie nakłady na rekultywację składowiska.
Głos w dyskusji zabierała również radna Rozalia Kindrat, która była poruszona artykułami w parafialnej gazetce „Wniebowzięta”. Jak mówiła radna, w jednym z artykułów w gazetce autor obraził ją, radną Joannę Jasińską i radnego Mieczysława Butę. Wójt Ignacy Miecznikowski stwierdził, że skandalem obyczajowym jest zastraszanie radnych w gazetce parafialnej. – Ktoś będzie się kiedyś za to w piekle smażył – komentował wójt. – Radni boją się teraz odezwać, bo zaraz będą o sobie czytać w gazetce parafialnej. Że wszyscy jesteśmy wichrzycielami i jesteśmy w kieszeni wójta – ubolewała radna Rozalia Kindrat. – Najgorsze jest to, że ja sam nie mam pewności co do tej inwestycji i na razie czekam na więcej szczegółowych informacji na ten temat. Traktuję jednak sprzedaż składowiska jako potencjalną szansę dla naszej gminy – mówił na koniec obrad wójt Ignacy Miecznikowski.
Bartosz Jakubowski



adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5090