www.glosmilicza.pl

:: Powiatowa fundacja i spółka bez steru
Wiadomość dodana przez: jsl (2016-08-11 13:43:04)

Prezes Małgorzata Kuczyńska z powiatowej Fundacji na Rzecz Ziemi Milickiej, a także prezes Emilia Kierat ze spółki Ziemia Milicka, która należy do fundacji, złożyły 9 sierpnia rezygnacje ze swych funkcji. Fundacja na koniec I półrocza odnotowała stratę w wysokości ponad 74 tys. zł. Nieciekawa jest też sytuacja finansowa spółki Ziemia Milicka. 

O sytuacji finansowej Fundacji na Rzecz Ziemi Milickiej oraz spółki Ziemia Milicka debatowano 9 sierpnia na wspólnym posiedzeniu komisji budżetowej oraz komisji społecznej Rady Powiatu. Na posiedzenie komisji zaproszona została prezes fundacji Małgorzata Kuczyńska oraz prezes spółki Emilia Kierat. Prezes Kierat jednak się nie pojawiła, bo – jak poinformowała prezes Kuczyńska – właśnie tego dnia złożyła na jej ręce rezygnację ze swej funkcji. W trakcie obrad również prezes Kuczyńska oznajmiła zaskoczonym radnym, że i ona składa rezygnację z piastowanego społecznie w fundacji stanowiska. 

Kredyty fundacji 
spłaca powiat
Jak poinformowała prezes Kuczyńska, w I półroczu 2016 r. przychody fundacji wyniosły 648,1 tys. zł, z czego największą kwotę – 597,3 tys. zł – stanowiły tzw. zyski nadzwyczajne, czyli wpłaty powiatu, który poprzez fundację spłaca kredyt zaciągnięty na pokrycie długu poszpitalnego oraz kredyt fundacji na wkład własny do budowy infrastruktury nad zalewem w Miliczu. Fundacja uzyskała też 41,8 tys. zł z tytułu czynszu dzierżawnego za obiekty w Krośnicach, co obecnie stanowi jedyne źródło dochodów fundacji. Natomiast koszty fundacji na koniec I półrocza wyniosły 722,3 tys. zł. Najpoważniejszą pozycję wydatków stanowiła spłata rat kredytowych – 539,3 tys. zł, a także odsetki – 118,5 tys. zł. Koszty działalności fundacji wyniosły natomiast 24,4 tys. zł. W I półroczu koszty były więc wyższe niż przychody, co dało stratę 74,1 tys. zł. Prezes Kuczyńska nie była natomiast w stanie podać radnym ogólnej kwoty zobowiązań fundacji na koniec I półrocza, gdyż – jak mówiła – wyliczenia te nie zostały jeszcze zatwierdzone przez radę nadzorczą fundacji, bo „rada nie może się zebrać”, jak to określiła. Przedstawiła natomiast, jak kształtowały się zobowiązania na koniec 2015 r. Do spłaty długoterminowego kredytu zaciągniętego na pokrycie długu poszpitalnego pozostało 6 mln 157,7 tys. zł. Kolejna kwota zobowiązań – 431,4 tys. zł to dług wobec powiatu z tytułu spłacania przez powiat kredytu fundacji zaciągniętego na budowę infrastruktury nad zalewem. Z kolei zobowiązania wobec dostawców wynosiły 69,9 tys. zł. Fundacja miała też na koniec 2015 r. do uregulowania podatki do urzędu skarbowego (3,4 tys. zł) oraz do ZUS, lecz należności te na dzisiaj są już uregulowane. Radnych najbardziej jednak zelektryzowała informacja, że na koniec ub. roku fundacja zalegała z wypłatą wynagrodzenia byłemu prezesowi Michałowi Gołąbowi w kwocie ok. 15,7 tys. zł, i chcieli się dowiedzieć, za jaki okres nie wypłacono mu tak dużej kwoty, jednak M. Kuczyńska nie potrafiła na to pytanie odpowiedzieć. Przy okazji radny Mirosław Drobina sentencjonalnie stwierdził, że obecny starosta potrafił znaleźć prezesa, który pracuje społecznie (M. Kuczyńska nie pobierała wynagrodzenia), a poprzednie władze fundacji brały duże pieniądze. 
– Zastanawiam się, czy fundacja ma jeszcze rację bytu – powiedziała z kolei Dorota Folmer po wysłuchaniu informacji o sytuacji finansowej fundacji. Jak dowodziła, fundacja powstała po to, by spłacać kredyt, a tymczasem to powiat go spłaca i na dodatek spłaca kolejny kredyt fundacji. Prezes Kuczyńska nie zgodziła się jednak z tą oceną. – Jeśli zlikwidujemy fundację, to zlikwidujemy powiat, bo powiat nie udźwignie 6 mln zł długu – stwierdziła. Wraz z likwidacją powiatowej fundacji kredyt zaciągnięty przez fundację „przeszedłby” bowiem na powiat. 

Szlaban 
na informacje o spółce
Radni nie uzyskali natomiast żadnej informacji o sytuacji finansowej spółki Ziemia Milicka, która zajmuje się przygotowywaniem posiłków dla milickiego szpitala oraz prowadzi pierogarnię nad milickim zalewem. Prezes Kuczyńska stwierdziła jedynie, że sytuacja finansowa spółki nie jest ciekawa, a będzie jeszcze gorsza po przegranym przetargu na dostarczanie posiłków do krośnickiego DPS-u. Odczytała radnym również swoje oświadczenie, w którym oznajmiła, że finanse spółki nie powinny być przedmiotem publicznej dyskusji, gdyż prawo do informacji na ten temat ma jedynie nadzór właścicielski, czyli Zarząd Powiatu. W swym oświadczeniu dowodziła też, że fundacja wraz ze swoją spółką zostały wplecione w polityczną kampanię i są poddawane naciskom politycznym, nikt natomiast nie stara się im pomóc. Oświadczenie pani prezes opozycyjni radni przyjęli z oburzeniem. Jak stwierdził radny Drobina, zarzut upolitycznienia kierowany pod adresem opozycji ma przykryć istotę problemu, jakim jest zła sytuacja finansowa obu tych jednostek. Krystyna Patalas nie zgodziła się z kolei na stwierdzenie, że radni nie powinni mieć dostępu do informacji finansowych spółki. – Spółka jest „fundacyjna”, a fundacja – powiatowa. To, co dzieje się w spółce, rzutuje więc na sytuację finansową powiatu – argumentowała. Także Dorota Folmer była oburzona, stwierdzając, iż należy odróżnić spółki prywatne od spółek publicznych. I podsumowała: – Według mnie ani spółka, ani fundacja nie powinny już istnieć, oba podmioty są w tym momencie do likwidacji. 
Radna dowodziła też, że rezygnacja prezes spółki Emilii Kierat świadczy o pogarszającej się sytuacji finansowej spółki. – Mimo swojej kreatywności, wiedziała, że nie da rady – spuentowała. Natomiast Piotr Zajiczek podsumował, że obecna zła sytuacja finansowa jest spuścizną po porzednikach.
Odmienne spojrzenie miała w tej sprawie radna Wanda Wiśniewska, która stwierdziła, że zła sytuacja w fundacji oraz w spółce wynika z tego, że „każdy, kto zarządzał spółką i fundacją, liczył na starostwo, a nie na to, że utrzyma się sam na wolnym rynku”. – To jest przykre, że stworzyliśmy podmioty, które nie widzą tego, że trzeba ciąć koszty, nawet kosztem własnego wynagrodzenia – spuentowała. 
Na koniec 2015 r. zobowiązania krótkoterminowe spółki wynosiły 887 tys. zł. W 2015 r. spółka poniosła stratę w wys. ok. 24 tys. zł. 
Grażyna Szczepaniak-Antosik



adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5113