www.glosmilicza.pl

:: O drogach i cierpiących tłumach na komisji
Wiadomość dodana przez: jsl (2016-09-22 09:04:13)

O wykonaniu budżetu gminy Milicz za I półrocze tego roku rozmawiali radni na posiedzeniu komisji budżetowej Rady Miejskiej w Miliczu 13 września. Radni skupili się m.in. na drogach i oświacie. 

Podczas dyskusji nad wykonaniem budżetu gminy za I półrocze jako pierwszy głos zabrał radny Edmund Bienkiewicz, pytając burmistrza, jakie są szanse uzyskania zaplanowanych na cały rok dochodów i które z nich są zagrożone. Burmistrz Piotr Lech stwierdził, że realizacja tegorocznego budżetu nie będzie łatwa, m.in. dlatego, że „znacznie skurczyła się możliwość pozyskiwania środków zewnętrznych”, a ponadto drastycznie wzrosły koszty gminnej oświaty, co wiąże się z powrotem 6-latków do przedszkoli. – To doprowadziło nie tylko do perturbacji organizacyjnych w szkołach, za co też płacimy, utrzymując większą liczbę nauczycieli przy mniejszej liczbie dzieci, ale powoduje również obniżenie subwencji oświatowej – mówił burmistrz, wyjaśniając, że na 6-latka w przedszkolu gmina otrzymuje subwencję w wys. 2,5 tys. zł, a na tego samego 6-latka w szkole już 5 tys. zł. Aby zapewnić wszystkim dzieciom poniżej 7. roku życia miejsce w przedszkolu, gmina Milicz zdecydowała się też na objęcie systemem złotówkowym wszystkich niepublicznych przedszkoli – rodzice nie płacą więc za pobyt dzieci w tych przedszkolach, płaci za to gmina z własnego budżetu. – Nie wszystkie gminy wprowadziły przedszkola za złotówkę. My taką decyzję podjęliśmy i z trudem ją realizujemy – dodał burmistrz. Skarbnik Tadeusz Ciesielski poinformował natomiast, że tylko w I półroczu br. wydatki gminy na przedszkola niepubliczne zamknęły się w kwocie ponad 1 mln zł, podczas gdy za cały ubiegły rok wynosiły one ok. 1,1 mln zł. – To jest wzrost stuprocentowy i na to trzeba będzie znaleźć pieniądze – podkreślił. 
Mówiąc o realizacji tegorocznego budżetu w kontekście wzrostu na oświatę, burmistrz zapewnił jednocześnie, że żadne zadania publiczne nie zostaną z tego powodu zablokowane. – To, co mnie najbardziej cieszy, to plan inwestycyjny, utrzymany na dobrym, wysokim poziomie, głównie dzięki uzyskanym środkom zewnętrznym – dodał włodarz. 
Krytycznie o drogach
I na inwestycjach, a dokładniej na inwestycjach drogowych, skupił się radny Cezary Sierpiński. Nawiązując do planowanej w oparciu o unijne dotacje przebudowy dróg we Wszewilkach, Łąkach i Duchowie, radny upomniał się też o drogę w Pogórzynie, która znalazła się poza planem. – Można sprawdzić w Urzędzie, czy przypadkiem nie było już gotowej dokumentacji na tę drogę, może nawet z pozwoleniem na budowę. Według mojej oceny ta budowa miała się rozpocząć już 3 lata temu – stwierdził radny. Radny zasugerował też, że planowane koszty modernizacji tych dróg są zawyżone i proponował radnym, by porównali koszt modernizacji 1 km dróg w gminie Milicz z kosztem budowy jednojezdniowej obwodnicy średniej wielkości miasta. Sierpiński krytykował też budowę łącznika na terenie dawnego lotniska w Miliczu, stwierdzając, że „być może skończy się on na markecie”. Krytycznie wypowiedział się też o modernizowaniu etapami, zamiast w całości, drogi Karminek–Postolin–Kaszowo. Na koniec odniósł się do dróg powiatowych stwierdzając, że „ta kadencja jest stracona dla odbudowy dróg powiatowych, będących podstawowym łącznikiem między miejscowościami gminnymi”. – Ta kadencja jest stracona, dlatego że powiat jest niezdolny do inwestowania. Proszę się przyznać do błędu i powiedzieć ludziom, że to pan jest głównym sprawcą obecnej sytuacji powiatu milickiego – zwrócił się wprost do burmistrza radny. 
Oszczędzać 
na wydatkach
Z kolei radny Janusz Juchnowicz zaapelował do burmistrza o ograniczanie wydatków. – Dochodów nie zwiększymy, ale na wydatkach możemy zaoszczędzić – mówił radny wskazując na duże wydatki na administrację gminną, za przykład podając m.in. bardzo wysokie w I półroczu koszty służbowych delegacji krajowych i zagranicznych. Według radnego zaskakujące jest również wypłacanie wynagrodzenia urzędnikowi sprawującemu opiekę nad Młodzieżową Radą Gminy. – Wydawało mi się, że ta opieka sprawowana jest społecznie, w ramach obowiązków służbowych, a tymczasem za tę opiekę ktoś dostaje ok. 5 tys. zł rocznie – dziwił się radny. 
Natomiast radna Alicja Szatkowska pytała na co i na jaką kwotę zaciągnięto kredyt krótkoterminowy, do spłaty którego na koniec czerwca pozostało 3,9 mln zł, i ile będzie kosztować obsługa tego kredytu, a także skąd wziął się na koniec I półrocza deficyt w wys. 662 tys. zł przy planowanej na koniec roku nadwyżce na ponad 1 mln zł. Tu skarbnik wyjaśniał, że gmina corocznie zaciąga krótkoterminowy kredyt w wys. 4 mln zł „pod przychody budżetowe” i spłaca go pod koniec roku. Kredyt ten, jak mówił Ciesielski, nie ma wpływu na zadłużenie gminy. – Jeśli chodzi o deficyt, to przypomnę, że w I półroczu ubiegłego roku był on o wiele większy, mimo że też była zaplanowana nadwyżka na koniec roku – dodał skarbnik.
Cierpiące tłumy 
na Festiwalu
Radny Mariusz Owczarek stwierdził natomiast, że gmina powinna w pierwszej kolejności wydawać pieniądze na zaspokojenie podstawowych potrzeb mieszkańców, a dopiero później przeznaczać je np. na organizację imprez. Nawiązał przy tym do niedawnego Festiwalu Karpia Milickiego, mówiąc: – Widziałem tłumy ludzi, które zmierzały ul. Trzebnicką od szkoły do Eko i słyszałem ich różne komentarze. Mówili, że gmina organizuje za dużo imprez, a oni idą po krzywym chodniku – mówił radny dodając, że problemem jest też niedoświetlone przejście dla pieszych koło Eko. 
– Rozumiem, że te tłumy, jak mówi pan radny, szły na tę imprezę, cierpiąc? I narzekając, że się ona odbywa? – dopytywał z sarkazmem burmistrz, na co w odpowiedzi radny Owczarek zapewniał, że „tego nie powiedział” i że sam jest za tym, by Festiwal Karpia się odbywał, ale z drugiej strony może trzeba by ograniczyć liczbę imprez i wybrać te najbardziej promujące naszą gminę.
Burmistrz wyjaśnił też sprawę z krzywym chodnikiem koło Eko. – Ten chodnik jest w skandalicznym stanie, nie może go jednak wykonać gmina, gdyż leży on w pasie drogi krajowej i nie mamy takiej możliwości. Dotyczy to też przejścia przy Eko – wyjaśniał Lech. 
Radny Owczarek mówił też o wyhamowaniu, w jego ocenie, inwestycji gminnych dodając, że ma to związek również z utrzymywaniem mienia powiatowego przez gminę. – Przecież dzisiaj za gminne pieniądze utrzymujemy zalew, pośrednio też lodowisko, przejęliśmy Festiwal Karpia. Wpływ na wyhamowanie inwestycji mają również koszty funkcjonowania Urzędu Miejskiego – mówił radny pytając, czy taka teraz będzie tendencja, że „będziemy utrzymywać również mienie powiatowe”. 
– My nie utrzymujemy żadnej infrastruktury powiatowej – skwitował wypowiedź radnego burmistrz i za przykład przywołał ścieżkę rowerową, która, zgodnie z umową, miała po 5 latach zostać przejęta przez gminę od powiatu i być przez nią utrzymywana. Z kolei koszt koszenia wokół zalewu, jak mówił, jest niewielki. 
Burmistrz zdecydowanie odpierał też atak, jakoby nastąpiło wyhamowanie inwestycji w gminie. Przypomniał, że w tym roku gmina przebudowała i wyremontowała prawie 4,2 km dróg oraz ponad 1,5 km chodników. – Proszę znaleźć mi taki rok, w którym gmina w takim czasie wykonałaby takie ilości dróg – mówił burmistrz dodając: – Oczywiście do tych stwierdzeń, że chciałbym być mądry, bogaty i piękny, bo tak traktuję wypowiedź radnego Sierpińskiego, należy podchodzić z wielkim dystansem. To prawda, że najlepiej byłoby zrobić wszystkie drogi jednocześnie, ale to jest mrzonka z pogranicza groteski. 
Alicja 
Szczepańska-Sikorska




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5138