www.glosmilicza.pl

:: Nie dla kopca bioenergetycznego w Guzowicach
Wiadomość dodana przez: jsl (2016-10-13 11:12:49)

Ok. 100 mieszkańców wzięło udział w burzliwym spotkaniu dotyczącym przyszłości składowiska odpadów komunalnych w Guzowicach. Większość uczestników zebrania opowiedziała się przeciw sprzedaży wysypiska firmie ABC Job z Wąbiewa, która chce tam postawić kopiec bioenergetyczny i kontenerową kompostownię. Cieszkowianie obawiają się m.in. smrodu i uciążliwości związanych ze zwiększonym ruchem ciężarówek. 



Spotkanie zorganizowane przez wójta Ignacego Miecznikowskiego na wniosek Rady Gminy odbyło się w poniedziałek 10 października o godz. 18 w sali Gminnego Centrum Kultury w Cieszkowie i trwało blisko trzy godziny. Obrady prowadził sekretarz gminy Zdzisław Musiał. 
Wójt Cieszkowa przedstawił chronologię zdarzeń związanych ze składowiskiem odpadów komunalnych w Guzowicach, które oddano do użytku w 1998 r. Na skutek zmiany przepisów gmina Cieszków nie może dalej zarządzać wysypiskiem, więc dwa lata temu zapadła decyzja w formie uchwały Rady Gminy o jego sprzedaży. Trzy dotychczas ogłoszone przetargi nie przyniosły rozstrzygnięcia. Od kilku miesięcy gminną nieruchomością w Guzowicach zainteresowana jest firma ABC Job z Wąbiewa, która póki co kompletuje dokumenty. Jest już gotowy raport oddziaływania na środowisko, który został przesłany do zaopiniowania milickiemu sanepidowi oraz Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we Wrocławiu. 
 – Do sprzedaży wysypiska jest jeszcze daleka droga, tymczasem wokół całej sprawy narosło wiele legend i bajek. Uważam, że jeśli jest szansa, aby na naszym terenie powstał nowy zakład dający miejsca pracy i przynoszący gminie dochody w formie podatków, to przyzwoitość wymaga, żeby się chociażby tematowi przyjrzeć – stwierdził wójt, który ostrzegał, że jeśli składowisko w Guzowicach nie zostanie sprzedane, to gmina będzie musiała je zamknąć, ponieść koszty rekultywacji w wysokości ok. 1 mln zł i przez 30 lat monitorować obiekt.
Prezes ABC Job Przemysław Olejnik w swoim krótkim wystąpieniu poinformował, że jest też właścicielem firm ABC Labor i PHP Olejnik w Wąbiewie w powiecie grodziskim, a prowadzone przez niego przedsiębiorstwa od kilkunastu lat zajmują się m.in. recyklingiem i handlem odpadami. 
O inwestycjach planowanych w Guzowicach opowiadała Justyna Mrugała z firmy Eko-Atut w Gębiczynie, pełniąca usługi doradztwa prawnego w zakresie ochrony środowiska dla spółki ABC Job. Firma z Wąbiewa chce u nas postawić m.in. kopiec bioenergetyczny oraz zespół kompostowni składającej się z 8 kontenerów. Na kopiec ma trafiać rocznie 24 tys. ton odpadów biodegradowalnych ulegających beztlenowemu rozkładowi. Kopiec będzie usypywany przez 3-4 lata do maksymalnej wysokości 15 m. – Mamy już pozwolenie ze Starostwa Powiatowego w Miliczu na zbieranie i składowanie odpadów w Guzowicach, ale nie rozpoczęliśmy jeszcze żadnej działalności. Nie planujemy składować w Guzowicach odpadów pochodzenia zwierzęcego. Nie będziemy robić nic wbrew prawu. Ewentualne inwestycje w Guzowicach rozpoczniemy wówczas, gdy już uda nam kupić wysypisko. Jeśli mieszkańcy będą przeciwni naszym pomysłom, to będziemy się zastanawiać, czy w ogóle podchodzić do przetargu – powiedziała Justyna Mrugała, która zaznaczyła, że pracę w Guzowicach znajdzie 11 osób. 

Będzie smród, fetor i więcej ciężarówek

Po wypowiedziach wójta oraz przedstawicieli firmy ABC Job przyszedł czas na dyskusję, która chwilami była bardzo gorąca. 
Jako pierwszy głos zabrał były poseł na Sejm RP i były radny Piotr Kozłowski, który stoi na czele komitetu protestacyjnego przeciwko budowie kopca bioenergetycznego w Guzowicach. Wytknął on wójtowi opieszałość w informowaniu radnych i społeczeństwa o zamierzeniach spółki ABC Job oraz wyśmiał fakt wydzierżawienia składowiska w Guzowicach tejże firmie na okres 3 miesięcy za 500 zł miesięcznie. Mówił też o tym, że kopiec bioenergetyczny w Guzowicach nie został ujęty w Wojewódzkim Planie Gospodarki Odpadami, który ma zostać przyjęty do końca listopada, a czas na wnoszenie ewentualnych wniosków i uwag do tego dokumentu już dawno minął. Ponadto P. Kozłowski ostrzegał, że jeśli firma ABC Job zostanie właścicielem wysypiska, to będzie tam mogła składować różnorodne odpady, m.in. osady pościekowe czy też odpady z przemysłu. – Powinniśmy odpowiedzieć sobie na jedno proste pytanie, czy chcemy smrodu importowanego z różnych stron Polski, czy nie? Ja się na to nie zgadzam! – grzmiał Piotr Kozłowski, który zaznaczył, że nie ma żadnej gwarancji, że firma zarządzająca wysypiskiem zrekultywuje w przyszłości składowisko. 
Wójt I. Miecznikowski stwierdził, że 3-miesięczna dzierżawa wysypiska firmie ABC Job była „najlepszym interesem w tym roku”, gdyż był to jedyny okres, kiedy składowisko przyniosło jakiekolwiek dochody. Zaznaczył także, że do Guzowic będą mogły trafiać tylko te odpady, co dotychczas. 
– Nie wierzę, że do Guzowic będą trafiać same biodegradowalne i nieszkodliwe odpady, bo wiadomo, że firma będzie chciała zarobić na składowisku niemałe pieniądze – powiedział Wacław Korda z Dziadkowa, były gminny radny. 
Mieszkańcy kilkakrotnie podkreślali, że z kopcem bioenergetycznym może być tak samo jak z fermami norek w Sędraszycach i Wężowicach, gdzie w ostatnim czasie pogłowie zwierząt zwiększyło się aż sześciokrotnie, co jest bezprawne, ale nikt nie potrafi temu skutecznie przeciwdziałać. – Na początku będzie cacy, a potem będziemy płakać – padały głosy z sali. 
Cieszkowianin Krzysztof Berek przedstawił z kolei argument, że działalność prowadzona na wysypisku śmieci w Guzowicach przyczyni się do zwiększonego ruchu samochodów ciężarowych, od których już teraz trzęsą się i pękają domy przy drodze krajowej nr 15 przebiegającej przez gminę. – Widzę, że pan wójt zrobił się adwokatem diabła i obrońcą firmy ABC Job. My nie chcemy tu więcej ciężarówek – mówił K. Berek. 
Z kolei mieszkanka Cieszkowa Anna Szymczyk zastanawiała się, skąd młoda firma ABC Job z Wąbiewa, która zarejestrowana została dopiero w lutym 2015 r., a jej kapitał zakładowy wynosi zaledwie 5 tys. zł, weźmie pieniądze na zakup gminnej działki w Guzowicach wycenionej na 1,2 mln zł. Wspomniała także o tym, że będąc w tym roku na terenie kopca bioenergetycznego w Bydgoszczy, przeprowadziła wywiad z tamtejszymi pracownikami, z którego wynika, że nikomu nie uśmiecha się tam pracować, głównie z powodu smrodu. 
Prezes P. Olejnik poinformował, że jego firmy mają kilkudziesięciomilionowe dochody i z tych źródeł będzie chciał kupić i poczynić inwestycje w Guzowicach. 
Przeciwko budowie kopca bioenergetycznego opowiedział się radny Rady Powiatu z Cieszkowa Marek Warkocz, który podał za przykład problemy ze spalarnią odpadów medycznych przy milickim szpitalu. – Obawiam się, że jeśli zgodzimy się na sprzedaż i budowę kopca bioenergetycznego w Guzowicach, to sami złapiemy się w pułapkę, z której będzie potem trudno wyjść – argumentował M. Warkocz. 
Anna Szymczyk rzuciła propozycję, aby gmina zamiast od razu sprzedawać składowisko najpierw spróbowała je wydzierżawić i przekonać się, jak będzie wyglądała prowadzona tam działalność. W odpowiedzi usłyszała, że żadna firma nie zgodzi się na to, żeby zainwestować nie na swoim terenie. 
W dyskusję włączył się rajca Zbigniew Mroczek, który stwierdził, że ani wójt ani radni nie odważą się podjąć decyzji odnośnie sprzedaży wysypiska bez akceptacji mieszkańców, ale radził rozważyć tę opcję, gdyż zakładana kwota 1,2 mln zł byłaby sporym zastrzykiem gotówki dla skromnego budżetu gminy, a nieruchomość jest ulokowana w dość dobrym miejscu, z dala od zabudowań. 
– Trzeba zrobić referendum w sprawie sprzedaży i zagospodarowania wysypiska śmieci w Guzowicach. Niech się ludzie sami wypowiedzą. Pamiętajcie, że nikt władzy nikomu na wieczność nie dał – mówiła Władysława Budzyna. 
Przewodniczący Rady Gminy Cieszków Zdzisław Załężny apelował o spokój, rozwagę oraz o to, aby nie podchodzić do tematu zbyt emocjonalnie. – Nie można z góry zakładać, że potencjalny inwestor zachowa się nieuczciwie. Biogazownie czy kopce bioenergetyczne są budowane na całym świecie, więc nie jest to na pewno tak szkodliwe, jak niektórzy twierdzą. W Wiedniu, gdzie niedawno byłem, w środku miasta jest potężna spalarnia śmieciowa – mówił Z. Załężny. 
Głos zabrała także radna Rozalia Kindrat z Pakosławska: – Nie jestem ani za ani przeciw, ale zastanawiam się, jaka będzie kondycja gminy, gdy nie uda nam się sprzedać wysypiska śmieci w Guzowicach i czy przypadkiem bardziej nie śmierdzą ścieki puszczane na ogrody niż planowany kopiec bioenergetyczny. 
– Odnoszę takie wrażenie, że radni są nawet bardziej nastawieni na sprzedaż wysypiska i bardziej bronią firmy ABC Job aniżeli sam wójt – powiedział W. Korda. Następnie do mikrofonu podszedł zdenerwowany rajca z Dziadkowa Marcin Mruk. – Ludzie opamiętajcie się i podrapcie po głowach. Zadawajcie pytania na temat planowej inwestycji w Guzowicach. My chcemy pracować na miejscu, a nie dojeżdżać do zakładów po 20-30 km.
Marek Warkocz chciał, aby przeprowadzono głosowanie wśród uczestników spotkania i zapytać, kto jest za, a kto przeciw planowanym inwestycjom w Guzowicach. Sekretarz Z. Musiał powiedział, że głosowania nie będzie, gdyż jest to spotkanie informacyjne. Wówczas P. Kozłowski zaproponował, aby ci, którzy są przeciw wstali z miejsc. Wstała większość mieszkańców. 

Agnieszka Kaczmarek




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5143