www.glosmilicza.pl

:: Starsi uczniowie do gimnazjów
Wiadomość dodana przez: jsl (2016-12-15 11:37:00)

Gmina Milicz skłania się koncepcji, by w budynkach likwidowanych gimnazjów uczyli się uczniowie starszych klas szkół podstawowych - najpierw klas VII, potem także klas VIII, a za dwa lata być może też klas VI.

Gmina Milicz prowadzi obecnie 3 gimnazja: w Miliczu, Sułowie i Wróblińcu, oraz 6 szkół podstawowych: w Miliczu, Sułowie, Wziąchowie Wielkim, Dunkowej, Nowym Zamku i Czatkowicach. Już od 1 września 2017 r., zgodnie z zapowiadaną przez rząd reformą oświatową, rozpocznie się wygaszanie gimnazjów i tworzenie 8-klasowych szkół podstawowych, zamiast dotychczasowych 6-klasowych. Nie będzie więc już naboru do I klas gimnazjalnych, a uczniowie obecnych klas VI, zamiast w gimnazjach, naukę kontynuować będą w klasach VII szkół podstawowych. 
Szkoły podstawowe oraz gimnazja prowadzone są przez gminy, dlatego zmiany w oświacie wymuszają konieczność opracowania przez nie nowych sieci szkół. Gminy będą musiały m.in. podjąć decyzję, w których budynkach szkolnych funkcjonować będą szkoły podstawowe i co zrobić z budynkami obecnych gimnazjów. 
Gminy mają czas do 31 marca 2017 r. na uchwalenie nowej sieci swoich szkół, którą wcześniej musi jeszcze zaopiniować kuratorium oświaty, na co ma 21 dni. De facto nowa sieć gminnych szkół musi więc powstać najpóźniej na początku marca przyszłego roku. W gminie Milicz na razie trwają konsultacje z dyrekcjami szkół, nauczycielami i rodzicami na temat przyszłej sieci szkół. Do tej pory odbyły się już dwie debaty oświatowe w tej sprawie, a w styczniu planowana jest kolejna. Na razie burmistrz Piotr Lech zapowiedział tylko jedno – żadna istniejąca szkoła nie zostanie zlikwidowana. 

Starsze roczniki w budynkach gimnazjalnych
Jak nas poinformował kierownik Dariusz Duszyński z wydziału oświaty Urzędu Miejskiego, gmina skłania się ku koncepcji umieszczenia w budynkach gimnazjalnych starszych klas szkół podstawowych – najpierw klas VII, następnie VIII, a za dwa lata być może też klas VI. W gimnazjum w Miliczu uczyliby się więc starsi uczniowie SP2 w Miliczu, w gimnazjum w Sułowie starsi uczniowie tamtejszej szkoły podstawowej, a w gimnazjum we Wróblińcu starsi uczniowie ze szkoły podstawowej we Wziąchowie Wlk. – Pytaliśmy na spotkaniu z wojewodą i kuratorem, czy byłaby możliwość połączenia szkół we Wziąchowie i Wróblińcu. Nie wykluczono z automatu zgody na to, ale – jak nam powiedziano – decyzje będą podejmowane indywidualnie. Projekt ustawy dopuszcza łączenie szkół podstawowych z wygasającymi gimnazjami i zakłada, że dyrektor gimnazjum zostaje wicedyrektorem takiej placówki – informuje kierownik Duszyński. Dodaje jednak przy tym, że na razie trudno podejmować decyzje o nowej sieci szkół w momencie, kiedy ustawa nie jest jeszcze przyjęta i nie ma do niej przepisów wykonawczych.
Inną możliwością jest utworzenie w gimnazjach od podstaw nowych 8-letnich szkół podstawowych. Jak jednak stwierdza kierownik Duszyński, jest zbyt mało czasu, by do września 2017 r. przygotować obecne gimnazja na potrzeby szkół podstawowych. – Ponadto bardzo dużo nas kosztowało przygotowanie szkół podstawowych pod przyjęcie do nich 6- i 7-latków, co miało miejsce rok i dwa lata temu. Dlatego w tej chwili optymalne jest, by w budynkach gimnazjów uczyły się starsze roczniki szkół podstawowych – mówi kierownik. Wskazuje również, że odtworzenie w gimnazjach podstawówek wiązałoby się nie tylko z kosztami, ale i zwolnieniami nauczycieli już od września 2017 r. – Utworzenie np. w budynku milickiego gimnazjum 3 oddziałów klas I i tylu samo klas IV oraz VII oznaczałoby, że dla wielu nauczycieli zabrakłoby godzin. W klasach I-III nie ma podziału na przedmioty poza religią i językiem obcym, a w klasie IV nie ma jeszcze geografii, fizyki, biologii czy chemii, a tylko przyroda. Do takiej szkoły przyszłyby dwie, najwyżej trzy klasy VII, a odejdzie aż 5 klas III gimnazjum. Jeżeli w klasie III gimnazjum jest 30 godzin, to przy nawet 3 klasach VII brakuje tygodniowo 60 godzin dla nauczycieli – wylicza kierownik Duszyński.

Więcej uczniów w pozostałych podstawówkach
Pozostałe szkoły podstawowe – w Dunkowej, Czatkowicach i Nowym Zamku – po wejściu w życie reformy oświatowej – stałyby się 8-letnimi szkołami podstawowymi. Uczyłoby się więc w nich więcej dzieci. – Może obejdzie się w nich bez zwolnień nauczycieli – stwierdza kierownik Duszyński, dodając: – Dyrektorzy mogą nawet mieć kłopoty ze znalezieniem specjalistów do nauczania np. geografii, chemii, biologii czy fizyki, gdyż w szkołach tych jest zazwyczaj po jednym oddziale dla danego rocznika, a godzin tych przedmiotów niewiele i nie da się uskładać nawet połowy etatu. Warto, by nauczyciele w tych placówkach wykorzystali dwa lata wygaszania gimnazjów na nabycie uprawnień do nauczania tych przedmiotów.

Nie obejdzie się bez redukcji etatów
Reorganizacja sieci gminnych szkół pociągnie też za sobą konieczność dostosowania do niej liczby nauczycieli oraz pozostałych pracowników zatrudnionych w szkołach, co wiąże się z redukcją etatów. W gminnych szkołach uczyć się bowiem będzie mniej dzieci niż obecnie, gdyż w nowych podstawówkach będzie tylko 8 roczników uczniów, a teraz w szkołach podstawowych i gimnazjach kształci się w sumie 9 roczników dzieci. 
Według wyliczeń Dariusza Duszyńskiego wskutek reformy oświatowej zabraknie pracy dla 15-18 nauczycieli uczących obecnie w gminnych szkołach. – Zwolnień nie da się uniknąć. Jeżeli gimnazjalista ma średnio 30 godzin tygodniowo, a łącznie mamy po 11 oddziałów klas gimnazjalnych, to ubytek jednego rocznika powoduje, że brakuje nam 330 godzin tygodniowo, a 1 etat nauczycielski to 18 godz. tygodniowo. Zabraknie nam więc 18 etatów, czyli pracy dla 18 nauczycieli, część ma nadgodziny, więc może się okazać, że pracy nie będzie dla 15 nauczycieli – wylicza Dariusz Duszyński. – Dyrektorzy szkół dostali zadanie przyjrzenia się swoim pracownikom, sprawdzenia, ilu z nich osiągnie w ciągu dwóch lat wiek emerytalny, ilu może ubiegać się o świadczenia kompensacyjne, ilu ma umowy na czas określony itp. 
Kierownik Duszyński podkreśla przy tym, że jeśli zapadnie decyzja o utworzeniu innej sieci szkół, aniżeli obecnie planowana – czyli przechodzenie klas VII do budynków gimnazjów – zwolnienia będą następować jeszcze w 2017 r. 

Jakie będą koszty reformy
Gmina Milicz na razie nie wyliczyła, ile będzie ją kosztować wdrożenie reformy oświatowej. – Trudno mówić o kosztach dostosowania szkół, gdy nadal nie znamy solidnych podstaw programowych. Natomiast trzeba się przygotować na wydatki związane z wypłatą odpraw dla zwalnianych nauczycieli lub odchodzących na emerytury czy świadczenia kompensacyjne, a więc 6- i 9-miesięcznymi odprawami: od 15 do 30 tys. zł na osobę – informuje Dariusz Duszyński. Dodaje przy tym, że co prawda mówi się, że państwo wyłoży jakieś pieniądze na wdrożenie reformy oświaty, ale na razie nie podaje żadnych konkretnych liczb. – Gmina Milicz w 2017 r. do oświaty dołoży z własnego budżetu 15 mln zł. Subwencja oświatowa, czyli to, co daje państwo, wystarcza na 75 proc. kosztów. A oprócz tego gmina musi z własnych środków organizować dojazdy i zapewnić opiekę przedszkolną, która w przyszłym roku obejmie cztery roczniki: 3-, 4-, 5- i 6-latków. Jeszcze niedawno obejmowała tylko 5-latki, bo 6-latki były w przyszkolnych zerówkach lub w klasach pierwszych. Zatem trzeba to wszystko zrobić z głową, by koszty były jak najniższe. Największe koszty to jednak będą koszty społeczne – puentuje kierownik Dariusz Duszyński.
Grażyna 
Szczepaniak-Antosik




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5167