www.glosmilicza.pl

:: Budżet gminy Milicz z zapasem
Wiadomość dodana przez: jsl (2016-12-29 14:04:12)

Na sesji Rady Miejskiej w Miliczu 28 grudnia po wielogodzinnej dyskusji i wielu poprawkach radni uchwalili budżet gminy Milicz na 2017 rok. Po raz pierwszy w historii gminny budżet przekroczył 100 mln zł, z czego ponad 21 mln przeznaczono na inwestycje.
Na zdjęciu:Przewodniczący komisji budżetowej Andrzej Nestoruk wskazuje na wydatki, które burmistrz powinien jeszcze w budżecie zmniejszyć 


Na 18 radnych uczestniczących w sesji za przyjęciem budżetu zagłosowało 11 radnych: Halina Smolińska, Stanisław Kuśnierz, Zbigniew Jasiński, Wojciech Wencek, Agnieszka Ochowicz, Dominika Ugorek, Andrzej Nestoruk, Andrzej Leszczyszyn, Wiesław Cerazy, Piotr Sadowski i Edmund Bienkiewicz. Przeciwko natomiast zagłosowało 7 radnych: Cezary Sierpiński, Janusz Juchnowicz, Leszek Żuber, Mariusz Owczarek, Jan Karpiński, Jadwiga Janczura i Alicja Szatkowska. 
Uchwalony budżet zakłada uzyskanie ponad 106 mln zł dochodów, wydatki natomiast mają wynieść ponad 112 mln zł, z czego ponad 21 mln zł stanowić mają wydatki majątkowe, w tym inwestycyjne. Gmina wyemituje też obligacje na kwotę 9 mln zł, z czego 6 mln 150 tys. zł zostanie przeznaczone na pokrycie zaplanowanego deficytu, a pozostałe 2 mln 850 tys. zł gmina wyda na spłatę wcześniej zaciągniętych kredytów i pożyczek. 
Burmistrz Piotr Lech, wnioskując do Rady Miejskiej o przyjęcie budżetu swojego autorstwa wskazywał przede wszystkim na jego proinwestycyjny charakter. Dodał przy tym, że wszystkie inwestycje, które gmina zamierza wykonać, zostaną zrealizowane w oparciu o uzyskane dotacje, gmina pokryje więc z własnej kasy tylko część kosztów. 

Oszczędności do rezerwy
Debata nad projektem budżetu autorstwa burmistrza Piotra Lecha trwała od blisko 2 miesięcy. Na kilku posiedzeniach komisji budżetowej radni analizowali poszczególne elementy budżetu, począwszy od dochodów, poprzez inwestycje, na wydatkach bieżących kończąc. Do tych ostatnich wydatków – które pierwotnie opiewały na kwotę 90 mln 726 tys. zł – radni mieli najwięcej zastrzeżeń, uważając, że w wielu przypadkach można je zmniejszyć, i wnioskowali, by burmistrz sam dokonał korekty. Radni wskazywali przy tym, że przy tak wielu planowanych inwestycjach trzeba szukać oszczędności w wydatkach bieżących, zwłaszcza że burmistrz zaplanował wyemitowanie w 2017 r. obligacji komunalnych na łączną kwotę 9 mln zł, co oznacza zwiększenie o taką kwotę całkowitego zadłużenia gminy. 
Burmistrz przedłożył radnym korektę wydatków budżetowych, zmniejszając je w różnych działach na łączną kwotę ponad 1,9 mln zł, jednak lwią część tej kwoty – 1 mln 737 tys. zł – „przerzucił” do rezerwy budżetowej, która zgodnie z obowiązującym prawem jest w dyspozycji burmistrza. Kolejne oszczędności w wys. 490 tys. zł zostały „przerzucone” do rezerwy już na sesji budżetowej, o co wnioskował radny Nestoruk. 
Zmniejszenia wydatków bieżących dotyczyły przede wszystkim wydatków na oświatę w kwocie 1 mln 394 tys. zł, na administrację publiczną w kwocie 707 tys. zł, w tym 500 tys. zł na wynagrodzenia wraz z pochodnymi pracowników etatowych Urzędu Miejskiego, a także na wynagrodzenia wraz z pochodnymi pracowników obsługujących Program 500+ oraz świadczenia rodzinne w łącznej kwocie 140 tys. zł. 
Ostatecznie po wszystkich korektach rezerwa budżetowa gminy Milicz na 2017 r. wynosi 3 mln 855 tys. zł i w stosunku do pierwotnie planowanej (1 mln 400 tys. zł) została zwiększona o 2 mln 455 tys. zł. W skład tej rezerwy wchodzi: rezerwa ogólna w wys. 1 mln 33 tys. zł oraz rezerwy celowe na łączną kwotę 2 mln 822 tys. zł, w tym rezerwa na zadania oświatowe w kwocie 2 mln 26 tys. zł, rezerwa na inwestycje w kwocie 228 tys. zł, rezerwa na inicjatywę lokalną w kwocie 270 tys. zł oraz rezerwa na zadania związane z zarządzaniem kryzysowym w kwocie 297 tys. zł. Rezerwa celowa oznacza, że burmistrz nie może jej przeznaczyć na inny niż wskazany cel. 
Przesunięcie „oszczędności” do rezerwy spotkało się ze sprzeciwem części radnych. – Jestem zdziwiona, bo idea oszczędności była taka, żeby „ściąć” wydatki bieżące, by zaciągnąć niższy kredyt w postaci obligacji – mówiła radna Szatkowska. Również radny Bienkiewicz, który był inicjatorem szukania oszczędności w budżecie, stwierdził, że przesunięcie oszczędności do rezerwy nie jest dobrym pomysłem. – Bo wiedza o tym, że te pieniądze tam są, może skutkować tym, że i tak się po nie sięgnie – argumentował. Zaapelował więc do burmistrza Lecha, aby już teraz zapowiedział wszystkim kierownikom wydziałów Urzędu Miejskiego, że na cały rok mają do dyspozycji tylko te pieniądze, które są dla nich zapisane w budżecie, a rezerwa będzie wykorzystywana tylko w razie nieprzewidzianych okoliczności. 

Zasada ograniczonego zaufania
Rada Miejska wprowadziła też korektę do uchwały budżetowej, ograniczającą uprawnienia burmistrza do swobodnego „przerzucania” pomiędzy paragrafami i rozdziałami wydatków inwestycyjnych dofinansowywanych ze środków zewnętrznych, w tym środków unijnych. O taki zapis apelowali opozycyjni radni, jak również radny Nestoruk, obawiając się, że burmistrz może zbyt dowolnie gospodarować pieniędzmi przeznaczonymi na inwestycje. – Istnieje duże ryzyko, że pieniądze z obligacji zostaną wydane niezgodnie z przeznaczeniem, dlatego trzeba się przed tym zabezpieczyć – stwierdził radny, dodając również, że pieniądze ze sprzedaży obligacji muszą być w 100 proc. wydane tylko na inwestycje. W odpowiedzi na te apele radnych burmistrz sam zgłosił poprawkę uniemożliwiającą mu przesuwanie na inne cele wydatków przeznaczonych na inwestycje. 
W głosowaniu nie przeszły natomiast propozycje zmian w wydatkach bieżących zgłoszone przez kilku opozycyjnych radnych: J. Juchnowicza, L. Żubera, A. Szatkowską i M. Owczarka. Dotyczyły one głównie zmniejszenia wydatków na wynagrodzenia dla urzędników, na obsługę prawną Urzędu oraz zmniejszenia wydatków na tzw. usługi pozostałe w poszczególnych działach.
Radni opozycyjni krytycznie wypowiadali się też o zaplanowanym przez burmistrza przyszłorocznym budżecie gminy. Radny Juchnowicz przypomniał, że budżet na 2016 r. miał na koniec roku zaplanowaną nadwyżkę, skończyło się natomiast zaciągnięciem przez gminę kredytu w wys. 1,8 mln zł, a na 2017 r. planowane jest kolejne obciążenie gminy w wys. 9 mln zł. – Ten budżet jest zrobiony na wyrost i obciąża gminę na kilka lat. Jak się nie uda, to będzie tragedia – stwierdził radny, dodając, że jego obawy wynikają również ze świadomości, że obecny burmistrz Piotr Lech był przez 2 kadencje starostą powiatu milickiego, którego finanse są dzisiaj w złym stanie. Bardzo krytyczną wypowiedź miał również radny Sierpiński, kwestionując zarówno wybór inwestycji do zrealizowania, jak i wysokość wydatków bieżących, w tym na utrzymanie administracji.
Grażyna 
Szczepaniak-Antosik




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5180