www.glosmilicza.pl

:: Jak spłacić kredyt i nie podnosić ceny za ścieki
Wiadomość dodana przez: jsl (2017-03-09 09:57:26)

Spółka kanalizacyjna PGK „Dolina Baryczy” szuka możliwości spłacenia 37-milionowego kredytu zaciągniętego na budowę i modernizację infrastruktury kanalizacyjnej na terenie gmin Milicz, Cieszków i Żmigród. Jednym z pomysłów jest wydzierżawienie przez PGK infrastruktury wodociągowej od milickiego ZUK-u oraz od gminy Cieszków wraz z przejęciem ich zadań związanych z dostarczaniem wody mieszkańcom obu gmin.

O wariantach poprawy płynności finansowej spółki PGK i możliwościach spłaty 37-milionowego kredytu mówiła prezes PGK Sabina Misiak na posiedzeniu komisji budżetowej Rady Miejskiej, które odbyło się 28 lutego. 
Kredyt został zaciągnięty w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska (NFOŚ) z przeznaczeniem na wkład własny spółki PGK przy realizacji wielomilionowej inwestycji kanalizacyjnej na terenie gmin Milicz, Cieszków i Żmigród, na którą spółka pozyskała unijne dofinansowanie w wys. 86,8 mln zł przy całkowitym koszcie inwestycji  w wys. 157,6 mln zł. Inwestycja zakończyła się w 2015 r., w 2016 r. spółka PGK uzyskała tzw. efekt ekologiczny polegający na podłączeniu do nowo wybudowanej sieci kanalizacyjnej wymaganą liczbę 9.291 nowych użytkowników, a także rozliczyła przed NFOŚ zrealizowaną inwestycję. Od tego natomiast roku PGK zobowiązane jest do rozpoczęcia spłaty zaciągniętego kredytu – 4,8 mln zł rat kapitałowych w skali roku, powiększonych o odsetki. – To siłą rzeczy będzie musiało zmierzać do podniesienia taryfy za ścieki – mówiła prezes Sabina Misiak, dodając, że zarząd spółki nie chciałby tego robić, stąd poszukiwanie innych rozwiązań.
Obecnie zadłużenie spółki wynosi ok. 45 mln zł, gdyż oprócz 37-milionowego kredytu spółka ma również do spłaty kilka pożyczek zaciągniętych na inwestycje kanalizacyjne.
Wydłużyć okres spłaty kredytu
Jak wyjaśniała prezes Misiak, kredyt w NFOŚ może być spłacany maksymalnie przez 15 lat, lecz okres ten liczony jest od wzięcia pierwszej raty kredytu przez spółkę PGK, co nastąpiło w 2010 r. Dlatego też cały kredyt musi być spłacony najpóźniej do 2024 r., czyli w ciągu 8 lat, co siłą rzeczy ma bezpośrednie przełożenie na bardzo wysokie kwartalne raty kapitałowe (1,2 mln zł). 
Spółka PGK zamierza się jednak starać o wydłużenie tego okresu o kolejne 5 lat, do 2029 r., dzięki czemu roczne raty kapitałowe mogłyby się zmniejszyć o 1,8 mln zł, do kwoty 3 mln zł.
Inną możliwością jest spłata kredytu w NFOŚ kredytem komercyjnym zaciągniętym w którymś z banków, z okresem spłaty nawet 30 lat. Prezes Misiak przedstawiła radnym symulację spłat takiego kredytu w jednym z banków, który jednak został opracowany tylko na okres 15 lat, do 2032 r. Symulacja zakłada w pierwszych latach spłatę kredytu wraz z odsetkami w wys. 2,5 mln zł rocznie, by w 2025 r. osiągnąć 3,5 mln zł rocznie, a w 2029 r. 5,7 mln zł rocznie. W sumie kredyt ten kosztowałby spółkę PGK wraz z odsetkami prawie 52 mln zł. 
Pomysł z wydłużeniem terminu spłaty kredytu uznał za dobry radny Stanisław Kuśnierz, stwierdzając, iż inwestycja kanalizacyjna zrealizowana przez spółkę PGK była inwestycją na pokolenia: – Dlaczego więc spłacać kredyt w krótkim czasie, zamiast rozłożyć go na maksymalny okres?  
Z kolei burmistrz Piotr Lech podkreślił, że dziś do rozwiązania jest prosty dylemat – czy spłacić inwestycję kanalizacyjną w krótkim czasie, co jednak pociągnie za sobą konieczność podniesienia ceny za ścieki, bo spółka musi mieć z czego spłacać kredyt, czy też spłatę kredytu maksymalnie rozłożyć w czasie, co pozwoli na utrzymanie ceny ścieków na dotychczasowym poziomie. Burmistrz prorokował przy tym, że podniesienie ceny ścieków, która już dziś jest wysoka, może odnieść taki skutek, że mieszkańcy przestaną podłączać się do kanalizacji, co z kolei doprowadzi do zmniejszenia wpływów za ścieki. 
Poinformował także, że gmina przeprowadzi wśród mieszkańców ankietę, pytając, czy wolą, aby kredyt być spłacony szybciej przy wyższych opłatach za ścieki, czy też wolą zachować cenę ścieków na dotychczasowym poziomie przy wydłużonym okresie spłacania kredytu. 
Połączyć ścieki z wodą
Prezes Sabina Misiak przedstawiła też propozycję połączenia obsługi sieci kanalizacyjnej z siecią wodociągową. Byłoby to możliwe w przypadku gminy Milicz, gdzie siecią wodociągową zarządza Zakład Usług Komunalnych w Miliczu, a także w przypadku gminy Cieszków, gdzie za sieć wodociągową odpowiedzialni są gminni pracownicy, gdyż nie ma tam wydzielonego do tego zadania zakładu budżetowego. Połączenie miałoby się odbyć poprzez wydzierżawienie spółce PGK infrastruktury wodociągowej obu tych gmin. Jak poinformowała prezes Misiak, zarówno burmistrz Piotr Lech, jak i wójt Ignacy Miecznikowski wyrazili zgodę na takie rozwiązanie, przy czym wójt gminy Cieszków skłonny jest oddać w dzierżawę jedynie samą infrastrukturę wodociągową, bez „przekazywania” spółce swoich pracowników, którzy obecnie zajmują się wodociągami i rozliczaniem zużycia wody. 
Według wyliczeń majątek, jakim obecnie dysponuje milicki ZUK, a który miałby być wydzierżawiony spółce PGK, szacowany jest na 6 mln 274 tys. zł netto, natomiast majątek gminy Cieszków na 1 mln 963 tys. zł netto; w sumie przeznaczony do wydzierżawienia majątek obu gmin ma wartość ok. 8 mln 689 tys. zł netto. Za wydzierżawione mienie spółka PGK płaciłaby obu gminom czynsz dzierżawny w wys. 803 tys. zł rocznie, albo też – jak mówiła prezes Misiak – kwota ta stanowiłaby swoistą pożyczkę obu gmin na rzecz spółki PGK, dzięki której spółka mogłaby spłacać kredyt, a jednocześnie w obu gminach złagodzony zostałby wzrost opłat za ścieki. 
Sabina Misiak wskazywała przy tym na plusy połączenia obsługi wodociągowej z kanalizacyjną, sprowadzające się do uzyskania oszczędności rzędu 810 tys. zł rocznie. Wynikałyby one m.in. ze zlikwidowania 9,5 etatów związanych z obsługą administracyjną i obsługą mieszkańców. – W PGK i ZUK są pracownicy, którzy wykonują prawie tę samą pracę, rozliczając wodę i rozliczając ścieki – argumentowała. A w odpowiedzi na pytanie radnego Mariusza Owczarka, kto konkretnie miałby stracić pracę, prezes Misiak podkreśliła, że nie ma na razie mowy o konkretnych pracownikach, zwłaszcza że do redukcji etatów może też dojść poprzez przejście na emeryturę pracowników, którzy nabędą prawa emerytalne, i niezatrudnianie na ich miejsce nowych pracowników. 
Nie wchodzi natomiast w grę wydzierżawienie przez PGK infrastruktury wodociągowej gminy Żmigród, gdyż tam obsługą wodociągów i pobieraniem opłat za wodę zajmuje się powołana do tego celu spółka.

Radni mają wątpliwości
Prezes Misiak poinformowała też radnych, że spółka nie ma zbyt wielu możliwości obniżenia kosztów swojego funkcjonowania, by myśleć o spłacie kredytów z obecnych wpływów. Jak mówiła, po połączeniu z ZUK-iem można jedynie myśleć o zaoszczędzeniu na kosztach administracji i obsługi mieszkańców, bo np. obsługa oczyszczalni ścieków już teraz jest na minimalnym poziomie. Prezes wskazywała przy tym, na dotychczasowe oszczędności wynikające m.in. z przekazywania osadów z oczyszczalni ścieków na cele rolnicze, podczas gdy wcześniej za ich wywóz spółka musiała płacić. Z kolei burmistrz Lech przypomniał, że zmniejszono z 5 do 3 liczbę członków rady nadzorczej spółki i zmniejszono ich wynagrodzenie, co również przyniosło pewne oszczędności. Natomiast radny Wojciech Wencek wskazywał, że kredyt na wkład własny został zaciągnięty przez spółkę PGK za poprzedników prezes Sabiny Misiak, która zaciągnęła jedynie kredyt w wys. 400 tys. zł na skanalizowanie Piękocina. 
Część radnych zgłaszała jednak wątpliwości co do wariantów spłaty zadłużenia. – Wydaje mi się, że spółka zmierza do spirali zadłużenia – stwierdził radny Leszek Żuber, dodając, iż obawia się, że po przejęciu wodociągów od ZUK-u gmina utraci kontrolę nad kształtowaniem ceny wody i będzie ona droższa. 
Najbardziej krytycznie wypowiadał się jednak radny Andrzej Nestoruk, który przede wszystkim wytknął, że radni nie mają wiedzy na temat aktualnej sytuacji finansowej spółki, gdyż prezes Sabina Misiak zasłania się kodeksem spółek handlowych, w myśl którego dostęp do tych informacji ma jednie rada nadzorcza spółki. – Nawet burmistrz nie ma prawa niczego kontrolować – zarzucał radny. Andrzej Nestoruk zarzucił też prezes Misiak, że zamierza prowadzić nowe inwestycje kanalizacyjne i na ten cel zaciągać kolejne kredyty, jak w przypadku planowanego skanalizowania rejonu Gądkowic wraz z wybudowaniem tam kontenerowej oczyszczalni ścieków. – Pani nie ma kasy na inwestycje, więc trzeba wyhamować – mówił radny, dodając, że zaciąganie kredytów to zadłużanie mieszkańców, którzy później będą musieli te kredyty spłacać w postaci podwyższonych opłat za ścieki. Radny pytał też panią prezes, jaki zysk osiągnie spółka PGK w wyniku planowanej budowy kanalizacji pod drugim odcinkiem nowej ulicy na terenie dawnego lotniska. – Przecież tam nikt się nie podłączy przez najbliższe kilkanaście lat – mówił radny. Tu prezes Misiak odpowiedziała, że budowa tego odcinka kanalizacji pozwoli w przyszłości na podłączenie się do kanalizacji domów w Kaszowie pod Miliczem, które obecnie mocno się rozbudowuje. Prezes nie zgodziła się też z radnym w sprawie prowadzenia kolejnych inwestycji kanalizacyjnych, nawet w oparciu o zaciągane kredyty. Jak argumentowała, spółka musi budować sieć kanalizacyjną, bo w przeciwnym razie gmina nie zdąży nadgonić zaległości w tym zakresie. 
Grażyna Szczepaniak-Antosik




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5232