www.glosmilicza.pl

:: Dopiero w przyszłym roku
Wiadomość dodana przez: jsl (2017-09-14 09:37:44)

Burmistrz Piotr Lech zaproponował Radzie Miejskiej przeniesienie na przyszły rok kilku zaplanowanych na ten rok inwestycji, których koszt szacunkowy wynosi ponad 9,6 mln zł. Powodem są o wiele wyższe od szacowanych ceny zaproponowane w przetargach przez potencjalnych wykonawców bądź nieuzyskanie przez gminę zewnętrznego dofinansowania.

O realizacji tegorocznych inwestycji debatowano 12 września na posiedzeniu komisji budżetowej Rady Miejskiej w Miliczu w kontekście wykonania budżetu gminy Milicz w I półroczu tego roku oraz proponowanych przez burmistrza Lecha zmian w tegorocznym budżecie gminy. W posiedzeniu komisji, której przewodniczył Andrzej Nestoruk, uczestniczyło 16 radnych, w tym również Piotr Boliński, który po długotrwałej chorobie po raz pierwszy od dłuższego czasu wziął udział w obradach. 
Każdą z inwestycji, która miała być według planu zrealizowana w tym roku, omówił kierownik Łukasz Rokita z wydziału inwestycji Urzędu Miejskiego. 
Już wiadomo, że w tym roku nie zostanie zmodernizowana droga gruntowa biegnąca przez Pogórzyno, której koszt szacowany jest na 2,5 mln zł. Jak wyjaśniał kierownik Rokita, gmina nie uzyskała na tę inwestycję dotacji ze schetynówek, gdyż otrzymała taką dotację na budowę II etapu nowej drogi na terenie dawnego lotniska, a w jednym roku można z tej puli otrzymać dofinansowanie tylko na jedną inwestycję drogową. Z tego też powodu modernizacja drogi w Pogórzynie planowana jest dopiero na 2019 r., bo w 2018 r. gmina chce pozyskać pieniądze ze schetynówek na III i ostatni etap nowej drogi na terenie byłego lotniska. 
Gmina nie uzyskała też dotacji z Urzędu Marszałkowskiego w wys. 396 tys. zł na adaptację i wyposażenie pracowni szkolnych w wiejskich szkołach, co w sumie kosztować miało 430 tys. zł. Od negatywnej decyzji gmina się co prawda skutecznie odwołała do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, lecz pieniądze zostały już wcześniej rozdzielone pomiędzy inne gminy. 
Burmistrz zaproponował też przeniesienie kilku innych inwestycji na 2018 r., na które gmina pozyskała co prawda zewnętrzne dotacje, lecz w przetargach potencjalni wykonawcy zaproponowali o wiele wyższe ceny od zarezerwowanych przez gminę kwot na te zadania. Tak jest w przypadku termomodernizacji trzech szkół – SP1, SP2 i SP Sułów – na które pozyskano unijne dofinansowanie w wys. 3 mln 505 tys. zł przy szacunkowym koszcie całkowitym 4 mln 50 tys. zł. Jak również w przypadku modernizacji Ośrodka Kultury w Miliczu, na którą gmina zamierzała przeznaczyć 2 mln 635 tys. zł, z czego 1 mln 769 tys. zł stanowi pozyskane przez gminę unijne dofinansowanie. 

Wykonawcy 
dyktują warunki
Jak wyjaśniał kierownik Rokita, obecnie dzięki unijnym dotacjom trwa w polskich gminach boom inwestycyjny – robót jest dużo, a wykonawców o wiele mniej, więc na rynku budowlanym jest o wiele mniejsza konkurencja i z tego powodu wykonawcy dyktują ceny nieprzystające do faktycznie ponoszonych przez nich kosztów. – Modernizacja Ośrodka Kultury w Miliczu powinna kosztować góra 2,8 mln zł, a tymczasem jedyna oferta, jaka wpłynęła na przetarg, opiewała na kwotę 4,2 mln zł – obrazował kierownik. W przypadku tej inwestycji gmina zamierza zmniejszyć zakres planowanych robót, tak aby zmieścić się w kwocie, jaką chce na tę inwestycję przeznaczyć, i tym samym nie stracić pozyskanej dotacji. 
Podobny problem wystąpił też przy przebudowie drogi z Milicza do Kątów, na którą gmina pozyskała dotację w wys. 252 tys. zł, a gdzie w dwóch ogłoszonych pod rząd przetargach proponowane ceny mocno przewyższały kwotę, jaką gmina zamierza wydać na tę inwestycję. Tu gmina poradziła sobie w ten sposób, że część robót wykona po kosztach własnych milicki ZUK, a wybrany w przetargu wykonawca położy jedynie warstwę asfaltową. Metodę tę gmina chce też zastosować przy przebudowie drogi w Miłosławicach. Również przy tej inwestycji roboty ziemne wykona już na dniach ZUK, a resztę zewnętrzny wykonawca.
Radni dopytywali też o prace przy budowie II etapu łącznika na terenie byłego lotniska w Miliczu, na którą gmina pozyskała dotację w wys. 1 mln 119 tys. zł (czyt. s. 6). Roboty powinny się zakończyć 31 października, a tymczasem wykonawca na dobrą sprawę dopiero je zaczął i toczą się one bardzo niemrawo. Tu burmistrz Piotr Lech wyjaśnił, że jeśli z powodu niedotrzymania przez wykonawcę terminu gmina nie otrzyma pozyskanej dotacji, sprawa zostanie skierowana do sądu o zwrot utraconych przez gminę korzyści. Podpisana z wykonawcą umowa nakłada też na wykonawcę wysokie kary za niedotrzymanie terminu, które będzie można „ściągnąć” z wpłaconej już przez wykonawcę do kasy gminy kaucji gwarancyjnej z tytułu należycie wykonanych robót. 
Grażyna Szczepaniak-Antosik




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5305