www.glosmilicza.pl

:: Jestem zdziwiony niekorzystnym wyrokiem sądu
Wiadomość dodana przez: jsl (2017-10-05 09:06:13)

Rozmowa ze Zbigniewem Węgrzynem, byłym prezesem spółki PGK „Dolina Baryczy”, obecnym dyrektorem Zakładu Gospodarki Komunalnej w Ścinawie

Na koniec 2016 roku spółka PGK „Dolina Baryczy” odnotowała stratę w wysokości 3 mln 218 tys. zł, z czego 2 mln 426 tys. zł to efekt przegranego procesu sądowego z firmą Energopol Południe z Sosnowca, która w międzyczasie przekształciła się w spółkę giełdową CNT SA. Wydarzenia, które doprowadziły do sporu sądowego, miały miejsce, gdy prezesem spółki PGK był pan. Jak doszło do tego sporu?


Spółka CNT SA w wyniku wygranego przetargu modernizowała od 2011 roku ogólnospławną sieć kanalizacyjną w Żmigrodzie za kwotę 18 mln 44 tys. zł w ramach wykonywanej przez spółkę PGK „Dolina Baryczy” wielomilionowej inwestycji skanalizowania trzech gmin – Milicz, Żmigród i Cieszków– realizowanej w oparciu o unijne dofinansowanie z Funduszu Spójności. Bezpośredni nadzór nad realizacją inwestycji kanalizacyjnej prowadzonej przez spółkę PGK sprawował, zgodnie z warunkami kontraktu, wyłoniony w drodze przetargu tzw. Inżynier Kontraktu, którym została firma Prochem SA z Warszawy. 
Od początku były ze spółką CNT ogromne kłopoty, związane nie tylko z realizacją robót, ale również z ich dokumentowaniem, co stanowiło podstawę do wystawiania faktur i zapłaty za wykonane prace. To z kolei zaburzało harmonogram płatności spółki PGK, powodując zatory płatnicze, gdyż na realizację inwestycji kanalizacyjnej PGK otrzymywała pieniądze z Funduszu Spójności w transzach, które musiała wydać i rozliczyć w określonym czasie. 
Realizacja robót w Żmigrodzie również pozostawiała wiele do życzenia. Wspomnę tylko, że do modernizacji kanalizacji w Żmigrodzie wykonawca przystąpił z 6-miesięcznym opóźnieniem, zmuszeni byliśmy też przedłużyć ostateczny termin zakończenia robót z końca 2012 roku na 31 marca 2013 roku. W międzyczasie okazało się, że wykonawca zatrudniał dwóch podwykonawców bez naszej wiedzy, co było niezgodne z warunkami kontraktu, a o czym dowiedzieliśmy się, gdy podwykonawcy ci zgłosili roszczenia do spółki PGK z żądaniem zapłaty prawie 2 mln zł, bo wykonawca im nie płacił. Okazało się również, że część materiałów, których wykonawca użył przy modernizacji kanalizacji, była nieodpowiednia, co wykazały odkrywki przeprowadzone na nasze żądanie przez Inżyniera Kontraktu, który źle nadzorował realizację inwestycji. 
Niewątpliwie duży wpływ na złą realizację inwestycji w Żmigrodzie miał również fakt, że burmistrz gminy Żmigród Robert Lewandowski podpisał jednocześnie ze spółką CNT umowę na modernizację sieci wodociągowej i telekomunikacyjnej, która miała być wykonywana jednocześnie z modernizacją sieci kanalizacyjnej. Odbyło się to bez naszej wiedzy, bez żadnego uzgodnionego ze spółką PGK harmonogramu prac, co zresztą publicznie wytknąłem burmistrzowi Lewandowskiemu na jednej z sesji Rady Miejskiej Żmigrodu.
Problemy związane z modernizacją sieci kanalizacyjnej w Żmigrodzie wielokrotnie były przedmiotem narad z wykonawcą i z Inżynierem Kontraktu. Wystąpiliśmy też w sierpniu 2012 r. do firmy Prochem SA o zmianę kierownika oraz inspektorów ekipy nadzorującej inwestycję, i do takiej zmiany doszło. Wprowadzono na nasze żądanie program naprawczy. Natomiast w 2014 r. nałożyliśmy na firmę Prochem SA karę w wys. 632,6 tys. zł za nienależyte prowadzenie robót. Sprawa ta trafiła do Sądu Arbitrażowego, lecz nie wiem, jaki zapadł ostateczny wyrok, gdyż w sierpniu 2015 r. przestałem pracować w spółce PGK w związku z przejściem na emeryturę. 
W grudniu 2012 r. wykonawca robót w Żmigrodzie przedłożył spółce PGK częściową fakturę za wykonane prace na kwotę 2 mln 944 tys. zł z terminem płatności upływającym 28 stycznia 2013 r. Z powodu zawirowań z harmonogramem płatności, wynikających, jak wcześniej wspomniałem, z winy samego wykonawcy, spółka PGK nie była w stanie zapłacić w terminie tej faktury. Wobec tego wykonawca 21 lutego 2013 r. odstąpił od dalszej realizacji kontraktu i zszedł z placu budowy. 
Zanim podjąłem jakiekolwiek dalsze kroki, wystąpiłem do trzech kancelarii prawnych – z Wrocławia, Krakowa i Warszawy – o opinię, czy wypowiedzenie kontraktu przez firmę CNT jest skuteczne. Kancelarie te jednoznacznie wypowiedziały się, że jest nieskuteczne i firma CNT nadal jest związana kontraktem ze spółką PGK ze wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami. W jednej z opinii wskazano też, że w przypadku niezapłacenia faktury przez spółkę PGK firma CNT mogła skutecznie wypowiedzieć kontrakt dopiero 25 marca 2013 r., czyli ponad miesiąc później, niż to uczyniła. My natomiast zaległą fakturę zapłaciliśmy wcześniej, z kolejnej transzy z Funduszu Spójności. Poprzez Inżyniera Kontraktu wezwaliśmy więc firmę CNT do powrotu na plac budowy, lecz bez skutku. Dlatego też pod koniec marca 2013 r. spółka PGK wypowiedziała umowę firmie CNT. Jednocześnie wystąpiłem do firmy ubezpieczeniowej o wypłatę spółce PGK kaucji gwarancyjnej, którą wykonawca robót, zgodnie z warunkami kontraktu, wpłacił w wys. 10 proc. wartości kontraktu, czyli 1 mln 804 tys. zł. Kaucja została przelana na wydzielone konto spółki PGK, a pieniądze te mogły być wydane tylko na prace związane z nienależytym wykonaniem kontraktu przez wykonawcę. Kwota powyższa jest do rozliczenia i może być wykorzystana tylko i wyłącznie na naprawienie szkód na kontrakcie. Mieści się w tym m.in. zapłata za zinwentaryzowanie robót wykonanych w Żmigrodzie przez spółkę CNT, którą trzeba było przeprowadzić po opuszczeniu przez nią placu budowy i przed wejściem innej firmy, która roboty te kontynuowała. 
Po przejęciu kaucji gwarancyjnej przez spółkę PGK spółka CNT skierowała sprawę do sądu o jej zwrot. Zapłacona przez spółkę PGK w wyniku przegranego procesu kwota ponad 2,4 mln zł to przejęta uprzednio kaucja gwarancyjna wraz z odsetkami oraz kosztami sądowymi.

Jak pan skomentuje niekorzystny dla spółki PGK wyrok sądowy?

Jestem bardzo zdziwiony takim obrotem sprawy, gdyż byłem dobrej myśli. Nie znam jednak uzasadnienia wyroku, nie wiem więc, jaką argumentacją posłużył się sąd stwierdzając, że wypowiedzenie kontraktu przez spółkę CNT było skuteczne i należy jej się zwrot kaucji gwarancyjnej. Przypomnę, że trzy poważne kancelarie prawne, do których jako prezes spółki PGK się zwróciłem, wydały odmienne opinie. Uważam, że obecna prezes spółki PGK Sabina Misiak powinna upublicznić uzasadnienie wyroku, bo chodzi tu o niebagatelną kwotę.
Nie wiem też, jak wyglądała obrona spółki PGK i jaka, i czy w ogóle, kancelaria prawna wyspecjalizowana w sprawach z zakresu budownictwa i kontraktów unijnych została przez spółkę PGK zaangażowana do reprezentowania jej przed sądem w tej sprawie. Jak się bowiem wchodzi w spór sądowy ze spółką giełdową, a taką jest firma CNT, to trzeba mieć naprawdę dobrych prawników.
Według mnie niezapłacona w terminie przez spółkę PGK faktura była dla spółki CNT jedynie pretekstem do odstąpienia od umowy, gdyż firma ta miała świadomość, iż nie zdąży z realizacją robót do 31 marca 2013 r. i będzie musiała ponieść z tego tytułu finansowe konsekwencje. Świadczy o tym zresztą stopień zaawansowania robót w momencie zejścia z budowy i stwierdzone na ten moment usterki wymagające usunięcia.

Prezes Sabina Misiak na posiedzeniu komisji budżetowej Rady Miejskiej w Miliczu, która odbyła się 25 września, publicznie skarżyła się, że w trakcie trwania procesu nie mogła się z panem skontaktować, by uzyskać potrzebne do obrony informacje. Dlaczego nie skontaktował się pan ze spółką PGK?

Te zarzuty są po prostu śmieszne. Mieszkamy w tym samym niewielkim mieście, wszyscy też wiedzą, gdzie mieszkam. Jak w 2015 r. prezes Misiak zmieniała regulamin wynagradzania spółki PGK, to łatwo do mnie dotarła, by mnie o tym fakcie poinformować. Pani prezes nie skontaktowała się nie tylko ze mną, ale też z dwiema innymi osobami, które wówczas były zatrudnione w spółce PGK i które oprócz mnie miały ogromną wiedzę na temat realizacji kontraktu, a z którymi prezes Misiak nie widziała możliwości współpracy. Mam tu m.in. na myśli ówczesną kierownik Jednostki Realizującej Projekt. Jestem z nią w kontakcie i jeśli tylko będzie taka wola Rady Miejskiej w Miliczu, chętnie podzielimy się informacjami na temat przeprowadzonej przez spółkę PGK inwestycji kanalizacyjnej, w tym także w Żmigrodzie. 
Wszelkie informacje dotyczące kontraktu znajdują się też w archiwach spółki PGK i są przygotowane na kontrolę wszelkich służb, również unijnych, przez 5 lat po zakończeniu kontraktu. Wystarczy je tylko przedstawić do zapoznania radnym, gdyż nie jest to żadna tajemnica.


Rozm. Grażyna Szczepaniak-Antosik





adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5311