www.glosmilicza.pl

:: Czy gmina Milicz podniesie opłatę za śmieci
Wiadomość dodana przez: jsl (2017-11-16 09:48:59)

Aby śmieci w gminie Milicz bilansowały się, mieszkańcy musieliby miesięcznie płacić za ich odbiór 11 zł od osoby, zamiast dotychczasowych 7 zł. Taka jest konkluzja z debaty radnych, jaka odbyła się na posiedzeniu komisji 14 listopada. Propozycja podwyższenia opłat za śmieci jednak na razie nie padła.

Problem braku bilansowania się śmieci stał się przedmiotem debaty radnych z inicjatywy przewodniczącego komisji budżetowej Andrzeja Nestoruka, który argumentował, że w najbliższym czasie Rada Miejska będzie uchwalać projekt przyszłorocznego budżetu gminy, w którym niedoszacowane odpady stanowić będą istotny element. 
Od początku funkcjonowania w Polsce nowego systemu gospodarowania odpadami, czyli od 2014 r., mieszkańcy gminy Milicz płacą za odbiór śmieci 7 zł od osoby miesięcznie w przypadku śmieci segregowanych oraz 14 zł w przypadku śmieci niesegregowanych, przy czym zdecydowana większość mieszkańców zadeklarowała segregację śmieci. Roczne wpływy z opłat za śmieci, jakie mieszkańcy wpłacają do gminnej kasy, wynoszą ok. 2,6 mln zł. Tymczasem roczny koszt gospodarki odpadami komunalnej, jaki ponosi gmina, wynosi ponad 4 mln zł. Śmieci się więc nie bilansują i gmina stale do nich dokłada. 

Zmniejszyć ilość odpadów zmieszanych
Jak informowała kierownik Ewa Bezpałko-Szmigiel z wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego, na chwilę obecną gmina zrobiła już wszystko, co mogła, aby zoptymalizować dochody i koszty związane z gospodarką odpadami. W przypadku dochodów uszczelniono system, m.in. „wyłapując” tych mieszkańców, którzy jeszcze nie złożyli deklaracji i wprowadzając opłatę za śmieci od domków letniskowych. Natomiast w przypadku kosztów gmina zmniejszyła koszt docelowego składowania odpadów, gdyż od stycznia 2017 r. odpady wywożone są do tańszego RIPOK-u w Ostrowie Wlkp., zamiast, jak dotychczas, do droższego składowiska w Rudnej na Dolnym Śląsku. Ponadto gmina ograniczyła do 2 worków miesięcznie odbiór odpadów zielonych z prywatnych posesji. 
Uzyskane dzięki temu oszczędności zostały jednak zniwelowane przez coraz większą ilość śmieci wystawianych przez mieszkańców gminy do odbioru, a za które trzeba płacić w RIPOK-u. Przykładowo w 2014 r. z terenu gminy odbierano miesięcznie 300-370 ton odpadów zmieszanych, a w 2017 r. jest to już ilość rzędu do 500 ton miesięcznie. 
Tu radny Janusz Juchnowicz zasugerował, że wobec tego gmina powinna przeprowadzać jakieś kontrole, by ograniczyć ilość odpadów zmieszanych, bo właśnie ilość tych odpadów stanowi największy problem. Kierownik Bezpałko-Szmigiel odparła, że zgodnie z obowiązującą ustawą gmina ma obowiązek odebrać od mieszkańca każdą ilość wystawionych śmieci, bo to gwarantuje mu uiszczana co miesiąc opłata. Jednak burmistrz Piotr Lech poinformował, że już od grudnia gmina prowadzić będzie kontrolę śmieci zmieszanych. – Według mnie 30 proc. tych odpadów to odpady nadające się do segregacji – stwierdził. Aby kontrola była możliwa do przeprowadzenia, mieszkańcy otrzymywać będą od gminy worki z kodami identyfikacyjnymi, dzięki czemu będzie można sprawdzić, kto śmieci nie segreguje, mimo iż taką deklarację złożył i płaci wskutek tego mniej. 
Radny Stanisław Kuśnierz zwrócił natomiast uwagę, że na terenie gminy Milicz przebywa blisko tysiąc pracowników pochodzących z Ukrainy, którzy nie są objęci gminnym systemem płatności za śmieci. – Oni przecież gdzieś mieszkają i mieszkańcy, którzy im wynajmują mieszkania, powinni też być kontrolowani – mówił radny, dodając, że wynajmujący powinni uiszczać opłaty za śmieci za swoich lokatorów. Burmistrz Lech poinformował jednak, że takie kontrole już trwają – na razie w dwóch większych miejscowościach na terenie gminy Milicz.

Podnieść opłatę za śmieci?
Radni zostali też zapoznani z dochodami i kosztami gminnej gospodarki odpadami, z których wynikało, że gospodarka śmieciami w gminie zostałaby zbilansowana (dochody z opłat w całości pokryłyby koszty), gdyby opłata za śmieci segregowane wynosiła 10,50 zł -11,00 zł. 
– Mam nadzieję, że dzisiaj nie rozmawiamy o podniesieniu opłat – zareagował radny Arkadiusz Tutak – bo mieszkańcy tego nie wytrzymają. Radny pytał też, czy gmina nadal nie może dopłacać do śmieci tak, jak robi to dotychczas. Tu kierownik Bezpałko-Szmigiel poinformowała, że „brak bilansowania się śmieci jest niezgodny z prawem”. Natomiast przewodniczący Nestoruk przypomniał, że opłata na śmieci w gminie Milicz jest najniższa na Dolnym Śląsku, a gmina obecnie dopłaca do śmieci ok. 1,5 mln zł rocznie, co odbywa się kosztem wielu potrzebnych inwestycji, na które czekają mieszkańcy. – Czy zatem stać nas na to, żeby dopłacać do śmieci? – pytał, dodając: – Albo nadal będziemy dopłacać, albo podejmiemy męską decyzję. 
Andrzej Nestoruk przestrzegał też radnych, że w ciągu najbliższych 3 lat koszt zagospodarowania odpadów w RIPOK-ach mocno się zwiększy, bo rząd wprowadził dodatkowe narzuty na RIPOK-i, które już w 2018 r. będą musiały odprowadzać do budżetu państwa dodatkowo 120 zł za każdą składowaną tonę; tą kwotą RIPOK obciąży natomiast gminę. Radny zwrócił też uwagę, że dotychczasowa opłata 7 zł i 14 zł podyktowana była głównie troską o rodziny wielodzietne. – Ale dzisiaj dzięki programowi 500+ ich sytuacja się zmieniła – dodał. 
Temat ewentualnej podwyżki opłat za śmieci podjął jedynie radny Edmund Bienkiewicz, mówiąc: – Przed nami rok wyborczy, więc myślę, że radni się na to nie zdecydują. Ale uważam, że powinniśmy podjąć decyzję o wyższych opłatach. Natomiast przewodnicząca Rady Miejskiej Halina Smolińska stwierdziła, że z pewnością można jeszcze poszukać jakichś oszczędności w gospodarce odpadami, dzięki czemu ewentualna podwyżka opłat za śmieci mogłaby być niższa niż wychodzi to obecnie z kalkulacji kosztów i dochodów. 
Radni rozstali się z postanowieniem, że sprawę przemyślą i powrócą do tematu opłat za śmieci przy uchwalaniu budżetu gminy na przyszły rok.

Grażyna Szczepaniak-Antosik




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5344