www.glosmilicza.pl

:: Dlaczego PGK przegrało w sądzie
Wiadomość dodana przez: jsl (2018-03-22 10:50:09)

– Linia obrony spółki PGK przed sądem, skutkująca koniecznością zapłaty ponad 2,4 mln zł spółce CNT z Sosnowca, została wytyczona przez prezesa Węgrzyna – stwierdziła prezes PGK Sabina Misiak na posiedzeniu komisji budżetowej Rady Miejskiej 13 marca. – Gdybym wówczas był prezesem, to ten proces na pewno byśmy wygrali – mówił z kolei Zbigniew Węgrzyn. 


Na posiedzeniu komisji budżetowej radni wysłuchali szczegółowego sprawozdania prezes Sabiny Misiak ze spółki kanalizacyjnej PGK „Dolina Baryczy” dotyczącego przegranej w 2016 r. sprawy, którą wytoczyła firma CNT z Sosnowca. Spółka ta za poprzedniego prezesa PGK Zbigniewa Węgrzyna modernizowała sieć kanalizacyjną w Żmigrodzie, lecz w lutym 2013 r. wypowiedziała umowę, za powód podając niezapłaconą w terminie przez PGK fakturę na ponad 2,9 mln zł. 
W ocenie prezesa Węgrzyna wypowiedzenie umowy przez spółkę CNT nie było skuteczne, wezwał więc wykonawcę do powrotu na plac budowy, a gdy CNT nie zastosowała się do tego, sam wypowiedział spółce CNT umowę. Jednocześnie wystąpił do ubezpieczyciela o wypłacenie spółce PGK kaucji gwarancyjnej w wys. 1,8 mln zł, wpłaconej przez wykonawcę przed przystąpieniem do realizacji inwestycji. Spółka CNT skierowała sprawę do sądu arbitrażowego, domagając się zwrotu kaucji wraz z należnymi odsetkami. Działający przy Krajowej Izbie Gospodarczej sąd arbitrażowy przyznał rację spółce CNT i nakazał spółce PGK zwrot pobranej kaucji. PGK odwołało się od tej decyzji do sądu apelacyjnego, który jednak podtrzymał decyzję sądu arbitrażowego. W efekcie spółka PGK musiała w 2016 r. zwrócić spółce CNT ponad 2,4 mln zł, z czego 1,8 mln zł stanowiła pobrana kaucja gwarancyjna, 500 tys. zł odsetki, a 100 tys. zł koszty sądowe.
Sprawa przed sądem toczyła się w latach 2015-2016, gdy prezesem spółki PGK była już Sabina Misiak, która objęła stanowisko w grudniu 2014 r., natomiast spór między spółką CNT a spółką PGK o zwrot kaucji gwarancyjnej sięgał okresu, gdy prezesem spółki PGK był Zbigniew Węgrzyn. Radni chcieli się dowiedzieć, kto jest winien temu, że PGK przegrało sprawę i jak wyglądała obrona spółki przed sądem. Jeszcze przed posiedzeniem komisji budżetowej prezes S. Misiak udostępniła radnym w siedzibie PGK obszerną dokumentację związaną z realizacją kontraktu w Żmigrodzie oraz z toczącym się sporem sądowym ze spółką CNT.

Zgodne z prawem, czy też nie
Na posiedzeniu komisji budżetowej prezes Sabina Misiak poinformowała, że zgodnie z kontraktem wszelkie spory pomiędzy spółką PGK a wykonawcą robót w Żmigrodzie miały być rozstrzygane przed komisją rozjemczą, lecz ówczesny prezes Zbigniew Węgrzyn nie wyraził na to zgody. Sprawa trafiła więc do sądu arbitrażowego, gdzie obie strony obszernie przedstawiały swoje stanowiska. Przesłuchiwani byli też świadkowie wskazani przez strony, w tym przez spółkę PGK. Prezes poinformowała przy tym, że PGK na świadków powołało też byłego prezesa Z. Węgrzyna oraz byłą kierownik Elżbietę Monietę, lecz sąd nie wyraził zgody na ich przesłuchanie. Jak mówiła S. Misiak, w trakcie zapoznawania się z dokumentacją i argumentami stron sąd arbitrażowy orzekł, że istotą sporu jest rozstrzygnięcie, czy wypowiedzenie umowy przez spółkę CNT było zgodne z prawem, czy też nie, i od tej kwestii uzależnił wskazanie, która strona ma w sporze rację. 
Linia obrony spółki PGK opierała się tymczasem na wykazaniu, że spółka CNT źle realizowała inwestycję w Żmigrodzie, miała bardzo duże opóźnienia, nie trzymała się harmonogramu robót i rozliczeń, i wskutek tych zawirowań sama doprowadziła do nieterminowej płatności jednej z faktur przez spółkę PGK. Inwestycja realizowana była bowiem w oparciu o dotację unijną i spółka PGK musiała składać „zapotrzebowanie” na pieniądze przeznaczone na zapłatę za wykonywane roboty do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska. 
Sąd arbitrażowy uznał, że spółka CNT miała prawo wypowiedzieć umowę spółce PGK wobec niezapłacenia jej w terminie faktury w kwocie ponad 2,9 mln zł. Tym samym spółka PGK nie miała prawa występować o kaucję gwarancyjną w wys. 1,8 mln zł i dlatego musi ją zwrócić wraz z odsetkami i kosztami procesowymi. Wyrok ten podtrzymał sąd apelacyjny, do którego spółka PGK się odwołała. 
Prezes Misiak wspomniała też, że w 2015 r., gdy sprawa była już w toku, spółka PGK dwukrotnie występowała do spółki CNT z propozycją ugody, proponując zwrot połowy kaucji gwarancyjnej oraz połowy poniesionych kosztów procesowych. Jednak spółka CNT nie zgodziła się na ugodę. 

Gdybym był prezesem, to byśmy wygrali
Na posiedzeniu komisji budżetowej udzielono też głosu byłemu prezesowi PGK Zbigniewowi Węgrzynowi. W swoim wystąpieniu stwierdził on m.in., że zanim podjął decyzję o wypowiedzeniu umowy spółce CNT, czego następstwem było wystąpienie do ubezpieczyciela o przelanie kaucji gwarancyjnej na konto PGK, zwrócił się do trzech niezależnych kancelarii prawniczych o opinię w sprawie wcześniejszego wypowiedzenia umowy przez spółkę CNT. Jak stwierdził, wszystkie te kancelarie na piśmie stwierdziły, że wypowiedzenie umowy przez CNT jest nieskuteczne. – Tych opinii prawnych tu nie ma – zarzucił były prezes. Wytknął też, że to nie on ustalał linię obrony spółki PGK przez sądami – arbitrażowym i apelacyjnym – bo wówczas nie pracował już w PGK. – Mogę zapewnić, że gdybym wówczas był prezesem, to ten proces na pewno byśmy wygrali – stwierdził. Wytknął też prezes Misiak, że podczas trwania procesu nie próbowała się skontaktować z nim w tej sprawie. 
Stwierdzenie Z. Węgrzyna oburzyło prezes Misiak, która odparła, że nie będzie z nim polemizować, bo przygotowywane są przeciw niemu 4 pozwy sądowe. Stwierdziła jednak przy tym, że to właśnie prezes Węgrzyn narzucił spółce PGK późniejszą linię obrony, bo jeszcze w 2014 r., gdy był prezesem, odpowiedział na 2 pisma procesowe spółki CNT. Pisma te wraz z argumentacją przygotowała kancelaria prawna, która również podczas procesu sądowego prowadziła sprawę w imieniu spółki PGK. – Nie zmienia się koni podczas przechodzenia przez bród – podkreśliła prezes Misiak. Dodała także, że kłamstwem jest, że nie próbowała się skontaktować z byłym prezesem, i że to z jego strony nie było woli kontaktu. 

Kto pierwszy, ten lepszy
Jak zauważył radny Andrzej Nestoruk, spółka PGK mogła zmienić linię obrony, gdy sąd arbitrażowy w lutym 2015 r. ograniczył rozstrzygnięcie sporu do tego, czy spółka CNT miała prawo wypowiedzieć umowę, czy też nie. – Był więc moment, gdy można było zmienić taktykę – mówił radny. Z kolei Stanisław Kuśnierz w zawoalowany sposób wskazywał na winę byłego prezesa Węgrzyna, stwierdzając: – Ktoś ten kontrakt z CNT podpisał, ktoś to prowadził i możemy go nazwać po imieniu. Radny stwierdził też sentencjonalnie, że przypomina mu się powiedzenie „Kowal zawinił, Cygana Powiesili”
Przegraną sprawę ze spółką CNT podsumował też radny Edmund Bienkiewicz, mówiąc, że firma CNT świadomie wykorzystała „poślizg” z terminem zapłaty, by wypowiedzieć spółce PGK umowę. – Niestety, tak jest, że kto pierwszy, ten lepszy – kto pierwszy odstąpił od umowy, ten wygrał. Sąd poszedł po najmniejszej linii oporu, a skutek jest taki, że PGK poniosło wszystkie tego konsekwencje – podsumował radny. Spółka CNT nie miała bowiem szans, aby w terminie zrealizować kontrakt i groziły jej kary umowne – umowę wypowiedziała bowiem 21 lutego 2013 r., termin zakończenia robót mijał 31 marca 2013 r., a tymczasem realny termin zakończenia robót to lipiec-wrzesień 2013 r. 

Grażyna Szczepaniak-Antosik




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5395