www.glosmilicza.pl

:: Szpital stracił płynność finansową
Wiadomość dodana przez: jsl (2019-05-23 10:18:42)

Ponad 4,2 mln zł – tyle wyniosła strata netto Milickiego Centrum Medycznego za 2018 rok. O niezwykle trudnej sytuacji finansowej szpitala i zobowiązaniach wymagalnych w wys. 1,3 mln zł rozmawiano podczas powiatowej komisji budżetu i spraw społecznych w czwartek 16 maja.

Głównym tematem komisji budżetu i spraw społecznych Rady Powiatu, które zwołał jej przewodniczący Marcin Ciesielski, było sprawozdanie finansowe spółki Milickie Centrum Medyczne. W posiedzeniu uczestniczyli prezes MCM Marek Maciejak, dyr. ds. operacyjnych Marian Stempniak, główna księgowa Iwona Wertka-Czerwińska oraz przew. Rady Nadzorczej Kazimierz Grzemski. Obecni byli również przedstawiciele działających w milickim szpitalu związków zawodowych.

Duże zobowiązania wymagalne
Jak informował podczas komisji prezes Marek Maciejak, głównym źródłem dochodów szpitalnej spółki jest kontrakt z NFZ w wys. ok. 43 mln zł, który stanowi aż 97 proc. wszystkich przychodów spółki. W 2018 r. na wynagrodzenia przeznaczono ponad 33,6 mln zł. Obecnie w spółce MCM zatrudnionych jest aż 637 pracowników, w tym na umowę o pracę 416 osób, a na tzw. kontrakcie 221 osób. Najwięcej w szpitalu w Miliczu zatrudnionych jest pielęgniarek – aż 227. Średnia miesięczna pensja pielęgniarki po podwyżkach w ostatnich latach wynosi 5,1 tys. zł brutto. Średnia pensja lekarza to ok. 8,5 tys. zł brutto, a lekarza stażysty i rezydenta – 6,2 tys. zł brutto. Najniższe pensje mają natomiast opiekunki medyczne, salowe oraz pracownicy niemedyczni.
Jak wynika z przedstawionego radnym bilansu spółki, strata netto MCM w 2018 roku wyniosła 4 mln 222 tys. zł, z czego 1 mln 417 tys. zł to amortyzacja. Zadłużenie szpitala spowodowało, że utracił on płynność finansową i nie jest w stanie płacić wszystkich swoich zobowiązań w terminie. Jak poinformował zarząd spółki, zobowiązania przeterminowane wynoszą obecnie 1,3 mln zł. Szpital zalega m.in. za zakup leków i materiałów na łączną kwotę 477,2 tys. zł, nie zapłacił też gminie Milicz podatku od nieruchomości za II połowę 2017 r. i za cały 2018 r. w łącznej kwocie 319,4 tys. zł, a także za odbiór śmieci na łączną kwotę 235,8 tys. zł. Ponadto wobec spółki Eco-ABC zalega 239,9 tys. zł za dostarczone ciepło, a wobec spółki PGK „Dolina Baryczy” zalega 73,5 tys. zł za odbiór ścieków.
Drugim poważnym zadłużeniem spółki jest kredyt w rachunku bieżącym w wys. 2,5 mln zł. Spółka MCM ma jeszcze zaciągnięty kredyt inwestycyjny w wysokości ok. 1 mln zł, który powinien być spłacony w uzgodnionych w umowie miesięcznych ratach.
W 2018 r. na plusie była z kolei działająca przy szpitalu przychodnia zdrowia, do której należy obecnie 4.257 pacjentów, i która przyniosła spółce zysk w wys. 98,2 tys. zł przy kontrakcie w wys. 1,6 mln zł. 
Na posiedzeniu komisji radni zostali zaskoczeni informacją, że strata spółki MCM z lat ubiegłych, począwszy od 2011 r., gdy powstała spółka MCM, wynosi aż 7 mln 430 tys. zł. Jak wynika ze sprawozdań spółki z poprzednich lat, w tej kwocie jednak „tylko” niewiele ponad 2 mln zł stanowi faktyczną stratę, powstałą w wyniku działalności szpitala. Pozostałe ponad 5 mln zł to naliczane obowiązkowe rezerwy (m.in. na świadczenia emerytalne), jakie szpital powinien wykazywać obowiązkowo w rocznym bilansie. Już na początku działalności spółki w 2011 r. spółka powinna wykazać ok. 5 mln zł różnych rezerw, lecz tego nie zrobiła. Obciążyło to na starcie księgowy bilans spółki. Dopiero po opinii biegłego w 2013 r. do bilansu wprowadzono rezerwę ok. 5 mln zł, która stała się księgową stratą spółki za 2011 rok.

Wicestarosta krytykuje
Radni byli zaskoczeni informacją prezesa o tak złej kondycji milickiej spółki szpitalnej. Będący z zawodu lekarzem radny Jerzy Szkatuła wskazywał, że na koniec kadencji w 2014 roku radni zostawili szpital w bardzo dobrej kondycji finansowej i dopytywał, co się wydarzyło przez te 5 lat, że sytuacja szpitala jest teraz taka zła. Nikt radnemu z Cieszkowa nie potrafił sensownie odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Główna księgowa MCM obiecała jedynie, że przygotuje zestawienie wyników finansowych MCM od 2011 roku. Radny Szkatuła apelował, by walczyć o rządowe pieniądze, informując m.in., że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt finansowego wsparcia szpitali.
Prezesa Maciejaka skrytykował wicestarosta Sławomir Strzelecki, który mówił, że MCM stracił w ostatnich miesiącach milionowy kontrakt na Oddział Terapii Uzależnień. Prezes przyznał, że MCM stracił ten kontrakt, gdyż oferta szpitala została nisko oceniona w konkursie NFZ, głównie przez brak odpowiedniej liczby specjalistów. Prezes odpowiedział, że ze względu na ustawę o RODO nie może odpowiedzieć na pytanie, kto zawinił przy utracie tego kontraktu. Wicestarosta Strzelecki dopytywał też, które oddziały są najbardziej nierentowne i w odpowiedzi usłyszał, że jest to m.in. oddział ginekologiczno-położniczy, intensywnej terapii oraz tzw. chirurgia DiLO onkologiczna.

Trzeba było bić na alarm
Sławomir Strzelecki poinformował podczas obrad, że nie otrzymał przygotowanego przez prezesa raportu działań z programem naprawczym, który w marcu miał otrzymać Zarząd Powiatu i burmistrz. – Z panem starostą ze wszystkim się zgadzamy, ale w sprawie szpitala bardzo rzadko – mówił wicestarosta Strzelecki wskazując, że w tej kadencji mimo jego próśb żadne ze zwoływanych przez starostę posiedzeń Zarządu Powiatu nie było poświęcone sytuacji spółki MCM. Wicestarosta mówił, że żądał także spotkania z Radą Nadzorczą MCM, ale nie mógł się tego spotkania doczekać.
Dopytywał także przewodniczącego Rady Nadzorczej Kazimierza Grzemskiego, czy informował wspólników o złej sytuacji finansowej szpitalnej spółki. Jak mówił wicestarosta, sam nie miał informacji, że w MCM jest tak źle. – Pod koniec roku nie wiedzieliśmy, że w szpitalu jest tak ciężko. Trzeba było już wtedy bić na alarm – zwracał się do przewodniczącego Grzemskiego wicestarosta Strzelecki. Kazimierz Grzemski mówił, że w piśmie z czerwca minionego roku zwracał uwagę na słabą kondycję spółki i w ostatnim okresie zalecił zarządowi spółki przeprowadzenie audytu finansowego. Taki audyt został już przeprowadzony i wkrótce będzie gotowe sprawozdanie.
Podczas obrad radna Krystyna Patalas pytała prezesa o obecnie prowadzony w szpitalu strajk fizjoterapeutów. Prezes Maciejak odpowiedział, że dużym problemem w szpitalu jest rozwarstwienie wysokości wynagrodzeń. Lepiej zorganizowane grupy zawodowe wywalczyły duże podwyżki, a część pracowników ma niestety najniższe pensje. Jak mówił prezes, fizjoterapeuci poszli na zwolnienia lekarskie, bo popierają ogólnopolski protest. Mówił, że w ostatnich miesiącach proponował fizjoterapeutom przejście na kontrakt i tylko 1 pracownik zgodził się na takie warunki pracy.
Bartosz Jakubowski




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5567