www.glosmilicza.pl

:: Otwórzcie oczy, ratujcie szpital
Wiadomość dodana przez: jsl (2019-06-13 11:50:08)

W piątek 7 czerwca w Centrum Edukacji Ekologicznej w Miliczu odbyła się sesja nadzwyczajna Rady Powiatu, której głównym punktem była dyskusja nad złą sytuacją finansową spółki szpitalnej Milickie Centrum Medyczne. W sesji uczestniczyli pracownicy szpitala, którzy rozwinęli duży transparent z hasłem „Otwórzcie oczy, ratujcie szpital!”.

Na początku sesji o bieżącej sytuacji szpitala mówił prezes Marek Maciejak, który podkreślał, że kluczowymi problemami spółki MCM są deficyty kadry medycznej oraz deficyt środków finansowych. – Na skutek wprowadzenia odgórnych regulacji wynagrodzeń rola osoby, która zarządza szpitalem, a miała być to rola kreatywna, w zasadzie nie istnieje – mówił prezes MCM Marek Maciejak dodając, że szpitale mają zbyt mało środków z NFZ, aby zbilansować swoją działalność, przez co straty szpitali w ostatnim roku w całej Polsce w porównaniu do 2017 roku wzrosły o 370 proc. – Straty te zostały spowodowane przede wszystkim brakiem pokrycia finansowego dla podwyżek przyznanych w roku ubiegłym – mówił prezes Maciejak, dodając że liczy na to, że część z dodatkowych funduszy, jakie trafiły do dolnośląskiego oddziału NFZ, zasili finansowo spółkę MCM. – Od 1 lipca trafi na Dolny Śląsk kwota dodatkowych 311 mln zł, m.in. na leczenie szpitalne, izby przyjęć, rehabilitację i psychiatrię – mówił M. Maciejak dodając, że chciałby z tych dodatkowych środków uregulować zobowiązania wymagalne spółki. Prezes mówił, że w lutym zwrócił się do Zarządu Powiatu o przeprowadzenie w spółce niezależnego audytu, w którym oprócz zdiagnozowania problemu zalecono by działania naprawcze zmierzające do ulepszenia sytuacji finansowej spółki MCM. M. Maciejak informował również, że już w styczniu przedstawił właścicielom spółki raport z kierunkiem działań i planem naprawczym.
Po prezesie główna księgowa MCM Iwona Wertka-Czerwińska informowała, że strata spółki szpitalnej w I kwartale wyniosła 1 mln 620 tys. zł, z tego strata na działalności to 930 tys. zł. Na wynagrodzenia wraz z pochodnymi wydano o 870 tys. zł więcej niż w analogicznym okresie w 2018 roku. Spółka ma obecnie ponad 4 mln zł długu (zobowiązania wymagalne w wys. 1,6 mln zł oraz kredyt w rachunku bieżącym w wys. 2,46 mln zł).
Po księgowej o kierunkowych zamierzeniach mających wpłynąć na zmianę sytuacji w szpitalu mówił dyrektor ds. operacyjnych Marian Stempniak. Obecnie zarząd szpitala koncentruje się na restrukturyzacji operacyjnej spółki. W tym celu planowane jest m.in. wdrożenie spójnej polityki związanej z realizacją nadwykonań, optymalizacja zarządzania zapasami poprzez maksymalną redukcję zapasów, wdrożenie optymalnych zasad zarządzania należnościami, wprowadzenie systemu budżetowania na oddziałach, wdrożenie skutecznych mechanizmów zarządzania kosztami, analiza kosztów laboratorium szpitalnego i usług obcych, redukcja kosztów zakupu materiałów i energii, segregowanie odpadów komunalnych, zagospodarowanie niewykorzystanegomajątku szpitala, utworzenie przez podmiot zewnętrzny parkingu dla pracowników i pacjentów oraz renegocjowanie umów z NFZ.

Pytania wicestarosty
Po wystąpieniach władz spółki pracownicy szpitala rozwinęli duży transparent z hasłem „Otwórzcie oczy, ratujcie szpital!”. Z radnych najwięcej pytań do sprawozdania władz spółki MCM miał wicestarosta Sławomir Strzelecki, który przypomniał, że strata MCM w 2018 roku wyniosła rekordowe ponad 4,2 mln zł, mimo że na koniec września 2018 r. strata wynosiłą ok. 1,4 mln zł. Wicestarosta podkreślał, że w stratach za lata poprzednie w wys. 7,4 mln zł blisko 4,8 mln to obowiązkowe księgowe odpisy i rezerwy. Wicestarosta dopytywał się prezesa Maciejaka, w jaki sposób straty na działalności szpitala wzrosły o 295 proc. Wicestarosta pytał także, dlaczego spółka mimo zgody powiatu nie wzięła kredytu na wkład własny do tomografu. – Może to jest jeden z powodów zadłużenia spółki? – zastanawiał się S. Strzelecki, pytając także o nowozatrudnione osoby oraz podwyżki przyznane przez Marka Maciejaka. Wicestarosta dopytywał także o podjęte przez prezesa działania po utracie kontraktu na oddział terapii uzależnień oraz jakie od 1 października były koszty reprezentacji zarządu. S. Strzelecki pytał jeszcze o średni koszt funkcjonowania oddziałów w pierwszym kwartale 2019 roku oraz jakie podjęto działania w celu zbilansowania kosztów. Wicestarosta stwierdził też, że nic nie wie o wniosku prezesa o wykonanie audytu w MCM. – Trzy szpitale w okolicy, a więc Oława, Oleśnica i Trzebnica, z tego co wiem, mają wynik w okolicach zera. Też żyją w tej samej Polsce i świadczą podobne usługi, więc coś musieli zrobić, że zadłużony szpital w Trzebnicy sobie poradził. Jeżeli my otrzymujemy dziś informację, że strata szpitala za 3 miesiące wynosi 1,6 mln zł, to łatwo wyliczymy, że na koniec roku będzie ok. 7 mln zł na minusie – mówił wicestarosta Strzelecki.
Po tym wystąpieniu wicestarosty prezes Maciejak odpowiedział, że na pytania zadane przez wicestarostę odpowie na najbliższym Zgromadzeniu Wspólników. Z kolei radny Krzysztof Domagała pytał przewodniczącego Rady Nadzorczej MCM Kazimierza Grzemskiego, po co jest Rada Nadzorcza, bo jeżeli tylko do brania pieniędzy, to nie ma na to zgody radnych. Radny z PiS dopytywał się także M. Maciejaka, co zrobił, aby pozyskać dodatkowe środki dla szpitala. Będący z zawodu lekarzem radny Jerzy Szkatuła pytał o kontrakt i koszty funkcjonowania tomografu komputerowego. Natomiast radny Marcin Ciesielski był zszokowany informacją, że szpital nie wziął kredytu na wykonanie prac adaptacyjnych w pracowni TK.

Rządzą ludzie 
tej samej opcji
Podczas dyskusji będąca 3. kadencję radną Krystyna Patalas dziwiła się, że radni dopiero teraz tak energicznie dyskutują o szpitalu. – Przypominam, że w powiecie wciąż rządzą ludzie tej samej opcji. Dziś nazywa się to Ziemia Milicka, wcześniej była inna nazwa. Ale to są ci sami ludzie, oni tylko zmieniają fotele – mówiła radna Patalas dodając, że w przeszłości o informacje dotyczące szpitala trzeba było zabiegać. – Ja nie rozumiem dlaczego wcześniej nikogo nie rozliczano. Przecież przez 8 lat szpital też się zadłużał. Tajemnicą poliszynela jest, że o wszystkich sprawach wiedział i być może także sam decydował wasz szef, czyli pan Piotr Lech. Skąd nagle taki bojowy nastrój i samosąd nad panem Markiem Maciejakiem? – dopytywała radna. Po tych słowach siedząca za Krystyną Patalas radna gminna Dorota Folmer krzyknęła: „Brawo” i zaczęła klaskać, a chwilę później dołączyli do niej przybyli na sesję pracownicy szpitala.
Wicestarosta Sławomir Strzelecki zaapelował, by nie mieszać polityki do szpitala, gdyż sytuacja szpitala pogorszyła się nagle dopiero w ostatnim roku. Wicestarosta przypomniał, że powiatu nie stać na wsparcie finansowe dla szpitala, gdyż jeszcze do 2022 roku będzie spłacał 3 mln zł starego zadłużenia po ZP ZOZ.
Głos podczas dyskusji zabrała także szefowa Związku Zawodowego Pracowników Szpitala Katarzyna Tatoń-Sokołowska, która apelowała o wyłączenie z dyskusji o szpitalu zaszłości politycznych i dziwiła się, że radni o raporcie ze stycznia rozmawiają dopiero w czerwcu. Przewodniczący Rady Powiatu Krzysztof Osmelak udzielił także głosu radnej gminnej Dorocie Folmer, która podkreślała, że podczas 3 kadencji bycia radną powiatową zawsze broniła będącego w trudnej sytuacji finansowej szpitala. D. Folmer przypomniała też, że szpital na podwyżkę pensji dla pielęgniarek dostaje znaczone pieniądze z NFZ i że rząd PiS na każdą pielęgniarkę dopłaca 2.038 zł miesięcznie. Była radna powiatowa przypomniała też, iż poprzedni prezes za wykazywaną stratę na działalności szpitala otrzymywał roczną nagrodę od Zarządu Powiatu. Radna broniła prezesa Marka Maciejaka dodając, że oddał jedną swoją pensję, aby było na wypłatę dla pozostałych pracowników. Personel szpitala zachwalała także radna gminna Alicja Szatkowska, która przypominała, że zawsze jako radna była za finansowym wspieraniem szpitala przez gminę Milicz.
Przew. Rady Nadzorczej Kazimierz Grzemski nie zgodził się z zarzutem, że Rada Nadzorcza nie informowała Zarządu Powiatu o złej sytuacji szpitala. A członek Rady Nadzorczej Sławomir Waliduda odczytał fragmenty sprawozdań Rady Nadzorczej MCM z lat 2016 i 2017, w którym informowano właściciela, że sytuacja finansowa szpitala się pogarsza.
Na koniec sesji nadzwyczajnej głos zabrał były prezes MCM Maciej Biardzki, który odniósł się do uderzających w niego wypowiedzi. M. Biardzki przypomniał, że był na każde wezwanie Rady Powiatu i za każdym razem, gdy go radni o to prosili, to podawał dokładne informacje o sytuacji spółki. Były prezes mówił, że za jego czasów spółka odnotowywała stratę na sprzedaży przez amortyzację, która jest kosztem księgowym. Burzliwa sesja trwała około 3 godzin.

Bartosz Jakubowski




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5572