www.glosmilicza.pl

:: Ponad 6 milionów zadłużenia szpitala w pandemii
Wiadomość dodana przez: jsl (2020-10-15 09:45:47)

Sprawozdanie finansowe spółki Milickie Centrum Medyczne za 2019 rok oraz bieżąca sytuacja szpitala były głównymi tematami posiedzenia komisji budżetu i spraw społecznych Rady Powiatu, która odbyła się we wtorek 13 października. Strata szpitalnej spółki za 2019 rok wyniosła 2 mln 890 tys. zł, a strata bieżąca z powodu niewykonania kontraktu w pandemii koronawirusa wynosi 4 mln 862 tys. zł.

Posiedzenie komisji zwołał przewodniczący Marcin Ciesielski. Gościem obrad był prezes spółki MCM Andrzej Oćwieja. W związku z sytuacją epidemiczną, w celu zachowania obostrzeń strefy żółtej komisja odbywała się bez udziału publiczności. Dlatego w obradach nie wzięli udziału pracownicy szpitala i przedstawiciele związków zawodowych.

Duże straty szpitala
Trwającą ok. 2,5 godziny komisję zdominowało wystąpienie prezesa szpitalnej spółki, który informował, że strata MCM w 2019 r. wyniosła 2 mln 890 tys. zł. Z kolei tzw. łączna strata narastająca od początku istnienia szpitalnej spółki wynosi 14 mln 542 tys. zł. Prezes podkreślał jednak, że jest to strata księgowa (obowiązkowe rezerwy i amortyzacja) i nie ma ona nic wspólnego z długiem spółki. Mimo to szpitalna spółka, podobnie jak inne szpitale powiatowe w Polsce, jest w trudnej sytuacji finansowej.
W tym roku, do końca sierpnia, przychody spółki wyniosły 31 mln 738 tys. zł, a koszty aż 37 mln 844 tys. zł. Strata szpitala w 2020 roku na koniec sierpnia wynosi zatem ponad 6,1 mln zł. Prezes podkreślał, że z powodu pandemii Covid-19 niewykonania kontraktu szpitala wynoszą na ten moment 4 mln 862 tys. zł. Prezes zapewniał, że gdyby nie było pandemii, to kontrakt na taką sumę byłby wykonany i o tyle więcej pieniędzy z NFZ wpłynęłoby na konto szpitala, przez co strata byłaby o wiele mniejsza. Prezes podkreślał, że, na szczęście, dodatkowe zabiegi na oddziałach, które mają niewykonania, będzie można wykonywać do końca czerwca 2021 roku, przez co będzie można jeszcze odrobić utracone z tego tytułu dochody. – Prowadzone są działania zmierzające do nadrobienia niewykonań z miesięcy, w których przyjęcia pacjentów były ograniczone – zapewniał prezes Andrzej Oćwieja, który narzekał, że w 2020 roku koszty szpitala (3 mln 160 tys. zł wyższe niż w 2019 roku) wzrosły nieproporcjonalnie do dochodów (wzrost tylko o 805 tys. zł). – NFZ nie zwiększył tak kontraktu, aby pokryć wzrost wynagrodzeń i znaczących podwyżek materiałów i usług. Największą pozycją wśród wszystkich kosztów są koszty wynagrodzeń z tytułu umów o pracę – mówił A. Oćwieja, zwracając uwagę m.in. na narzuconą podwyżkę wynagrodzenia minimalnego.

Pandemia zagrożeniem
Prezes Oćwieja nie krył, że okres pandemii jest wielkim zagrożeniem dla szpitala. Jak mówił, w przypadku wystąpienia zakażeń na którymś z oddziałów, realne jest czasowe zaprzestanie działalności danego oddziału. Szczególnym zagrożeniem jest odbywanie w tym samym czasie kwarantanny przez dużą grupę personelu medycznego.
Jeżeli chodzi o inne zagrożenia, to prezes wskazał na plany Ministerstwa Zdrowia dotyczące nowej kwalifikacji do tzw. sieci szpitali w 2021 roku. Z powodu braku środków w Funduszu, lista szpitali na tej liście, mających zapewnione finansowanie z NFZ, ma zostać okrojona.
Innym zagrożeniem jest kilkukrotne zwiększenie wydatków szpitala na pozbywanie się odpadów medycznych, wzrost opłat śmieciowych oraz wydatków za dostawę ciepła. Prezes mówił, że do końca listopada szpital będzie się jeszcze posiłkował ciepłem dostarczanym z kotłowni przy spalarni, a od grudnia ciepło będzie dostarczane wyłącznie z działającej od minionego tygodnia kotłowni kontenerowej.
Z nowości prezes informował, że od 8 października w dawnych pomieszczeniach oddziału leczenia uzależnień szpitalu działa izolatorium. Prezes mówił, że najbardziej dochodowe oddziały dla szpitala to ZOL i ortopedia, a najbardziej deficytowa jest obecnie psychiatria. Prezes narzekał, że trafia do niego wiele skarg na oddział psychiatrii i zastanawia się nad poważnymi zmianami w funkcjonowaniu tego oddziału.

Politycy atakują szpital
Prezes Oćwieja podkreślał, że największym negatywnym zaskoczeniem dla niego jest mieszanie szpitala w wojnę polityczną w powiecie milickim. Prezes stwierdził, że jak obejmował stanowisko, w ogóle nie spodziewał się, że zarząd szpitala będzie mieszany do sporów politycznych i będzie poddawany totalnej krytyce ze strony lokalnych polityków. Tutaj prezes wymienił nazwiska krytykujących go w Internecie działaczy PiS: przewodniczącej Jolanty Szczuraszek i jej męża oraz radnej Doroty Folmer.
A. Oćwieja informował, że z powodu różnych nacisków politycznych zdecydował się na wystąpienie z partii Prawo i Sprawiedliwość i deklarował, że już nigdy nie zapisze się do żadnej partii politycznej. Prezes mówił, że wiele wewnętrznych informacji wycieka ze szpitala do lokalnych polityków, dlatego będzie składał w tej sprawie zawiadomienia do Prokuratury i skargi do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

Wsparcie od darczyńców
Podczas swojego wystąpienia prezes mówił o wielkim wsparciu dla milickiego szpitala ze strony różnych firm i instytucji. Tutaj prezes podkreślał zasługi wiceprezesa Andrzeja Sztandery, który odpowiada za obszar inwestycyjny działalności spółki.
Tylko w tym roku szpital pozyskał sprzęt i materiały o wartości blisko 3 mln zł. Największym darczyńcą jest firma Brökelmann, która wsparła szpital sprzętem o wartości około 600 tys. zł. Największym wsparciem będzie wyposażona karetka, która ma trafić do milickiego szpitala w grudniu. Brökelmann zakupił również respirator, aparat do znieczuleń, ozonator powietrza i 4 pompy infuzyjne. Prezes milickiej spółki zadeklarował jeszcze zakup dla szpitala kabiny dezynfekcyjnej do zamgławiania, którą ma obecnie na wyposażeniu zaledwie kilka szpitali w Polsce. Prezes Oćwieja podkreślał także wielkie wsparcie od WOŚP (sprzęt o wartości 170 tys. zł), samorządów powiatu milickiego (120 tys. zł), firmy Ikea (sprzęt za 43 tys. zł) czy L’Oreal (żele do dezynfekcji za 32 tys. zł). Szpital zakupił także za 62 tys. zł dodatkowy respirator za środki z internetowej zrzutki mieszkańców.
Prezes mówił, że najważniejszym planem inwestycyjnym na 2021 rok jest zakup aparatu RTG o wartości ok. 1,2 mln zł.

Radni pytają
Z radnych radny PiS Krzysztof Domagała miał pretensje do prezes Oćwiei, że apeluje, żeby nie mieszać szpitala do polityki, a sam uprawia politykierstwo, krytykując działaczki milickiego PiS-u. Radny Domagała mówił, że jeżeli ktoś kłamie na temat szpitala, to niech prezes poda taką osobę do sądu, a nie atakuje ją na obradach komisji.
Radny Domagała pytał też prezesa o pogłoski na temat łączenia szpitala w Miliczu z innym szpitalem z okolicznego powiatu. Prezes mówił, że nie ma takich planów, ale obawia się, że takie rozwiązania będą narzucone przez zmiany w prawie. A. Oćwieja mówił, że zna nowego ministra zdrowia, który jest byłym szefem NFZ i wie, że jest on orędownikiem konsolidacji szpitali powiatowych.
Radny Janusz Łabuda wskazywał, że ze sprawozdania wynika, iż 77,78 proc. budżetu spółki idzie na wynagrodzenia pracowników. Prezes Oćwieja odpowiedział, że podobnie to wygląda w innych szpitalach powiatowych w Polsce. Prezes wskazywał, iż był zmuszony podnieść wynagrodzenia najmniej zarabiającym pracownikom. Prezes dodawał, iż coraz wyższe są także stawki płacy lekarzy. Jak mówił, ostatnio był zmuszony zatrudnić trzech nowych lekarzy anestezjologów, których stawka za godzinę pracy wynosi od 120 do 150 zł. – Takie są stawki rynkowe, a musieliśmy zatrudnić kolejnych anestezjologów, bo chcemy wykonywać operacje na trzech stołach. Obecnie mamy dwa stoły w dwóch salach operacyjnych, a jedna sala jest niewykorzystana – dodawał prezes.
Przewodniczący Rady Powiatu Krzysztof Osmelak przypominał o obiecanej poradni diabetologicznej w szpitalu. Prezes informował, że jego celem jest uruchomienie szpitalnej poradni diabetologicznej i urologicznej, ale na razie NFZ z powodu pandemii wstrzymuje się z ogłoszeniem konkursów.

Bartosz Jakubowski




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5661