www.glosmilicza.pl

:: Gmina Milicz przegrała apelację o zapłatę ponad 100 tys. zł
Wiadomość dodana przez: jsl (2021-01-29 09:53:18)

Sąd Apelacyjny we Wrocławiu podtrzymał wyrok sądu I instancji zasądzający od gminy Milicz na rzecz właścicielki pensjonatu w Sławoszowicach Renaty Jaworskiej wypłatę należnych ponad 103 tys. zł z odsetkami oraz ponad 15 tys. zł zwrotu kosztów procesu na rzecz powódki. Wyrok zapadł 20 stycznia i jest prawomocny.

Na zdjęciu: Wynegocjowana miesięczna opłata za pobyt w pensjonacie w Sławoszowicach wynosiła 2000 zł netto od osoby
 



Właścicielka pensjonatu Renata Jaworska pozwała gminę Milicz, gdy ta nie zapłaciła za pobyt w jej pensjonacie od 12 marca do końca kwietnia 2018 r. 24 mieszkańców wyburzonego budynku socjalnego przy ul. Krotoszyńskiej. W pensjonacie w Sławoszowicach mieszkańcy zajęli 9 modułów złożonych z jednego, dwóch lub trzech umeblowanych pokoi. Wszystkie mieszkania wyposażone były w osobne łazienki, a standard mieszkań był wysoki. Mieszkańcy mieli przebywać w pensjonacie do końca października 2018 r., czyli do czasu wybudowania nowego budynku socjalnego przy ul. Krotoszyńskiej, Jednak gdy do Urzędu Miejskiego wpłynęła pierwsza faktura opiewająca na kwotę ponad 30 tys. zł za marzec, a potem faktura za kwiecień na kwotę 51,8 tys. zł, gmina zdecydowała o ekspresowej wyprowadzce mieszkańców do tymczasowo przystosowanego na cele mieszkaniowe budynku byłej Kolumny Transportu Sanitarnego przy ul. Krotoszyńskiej w Miliczu. 
Do budynku byłej Kolumny nie przeprowadzili się jednak wszyscy mieszkańcy. Trzech z nich postanowiło pozostać w pensjonacie Renaty Jaworskiej. W efekcie do gminy przychodziły kolejne faktury w wys. 6 tys. zł netto za każdy miesiąc. 
Stawkę za wynajem pokoi z właścicielką pensjonatu ustnie ustalała wówczas dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej Marta Markowska. Również ówczesny wiceburmistrz gminy Milicz Sławomir Strzelecki podczas oglądania pensjonatu w Sławoszowicach proponował podczas rozmowy z właścicielką pensjonatu dzienną stawkę 50-60 zł za pokój. Właścicielka wskazała, że cennik usług noclegowych znajduje się na stronie internetowej pensjonatu. Widniały tam ceny zaczynające się od 40 zł od osoby za 1 nocleg. Wiceburmistrz rozstał się z właścicielką pensjonatu, nie wyjaśniając tej kwestii. Ostatecznie kwotę najmu negocjowała dyrektor OSP Marta Markowska. Dyr. Markowska wynegocjowała z Renatą Jaworską stawkę 2 tys. zł netto miesięcznie od osoby, przy propozycji właścicielki w wys. 3,5 tys. zł od osoby. Miesięcznie dawało 48 tys. zł netto. 
14 marca 2018 r. dyr. Markowska wysłała do Renaty Jaworskiej umowę, która przewidywała, że w dniu 12 marca 2018 r. gmina Milicz, reprezentowana przez burmistrza Piotra Lecha i skarbnika, zawiera umowę najmu z powódką na czas określony z możliwością przedłużenia o dwa miesiące. Najemca zobowiązywał się płacić wynajmującemu miesięczny czynsz najmu wynoszący 2 tys. zł miesięcznie za 1 osobę + podatek VAT wynoszący 8 proc. W opłacie zawarto media. Projekt umowy przygotowała kancelaria prawna obsługująca OPS. Powódka podpisała otrzymaną w mailu umowę i dostarczyła do Urzędu Miejskiego. Gmina jednak nie przekazała jej podpisanej przez burmistrza umowy najmu. 
W sumie właścicielka pensjonatu wystawiła gminie Milicz 6 faktur, a potem, gdy gmina uregulowała tylko niewielką część tych należności – 24,7 tys. zł, wysłała ponaglenie. Gdy gmina nadal nie miała zamiaru płacić, właścicielka pensjonatu na początku 2019 r. wniosła sprawę przeciwko gminie Milicz o zapłatę należności do Sądu Okręgowego we Wrocławiu X Wydziału Gospodarczego. Stronę pozwaną, czyli gminę Milicz reprezentował adwokat Sławomir Waliduda. Wyrok zapadł 25 marca 2020 r. Sąd Okręgowy zasądził od Gminy Milicz na rzecz powódki Renaty Jaworskiej kwotę 103 tys. 676 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie w transakcjach handlowych. Zasądził też od strony pozwanej na rzecz powódki kwotę 1.370,12 zł tytułem kosztów odzyskiwania należności z odsetkami ustawowymi za opóźnienie oraz 11 tys. 152 zł tytułem zwrotu kosztów procesu. 
Gmina Milicz odwołała się od tego wyroku do Sądu Apelacyjnego, który 20 stycznia br. oddalił apelację i w całości podtrzymał wyrok sądu I instancji oraz zasądził dodatkowo od gminy Milicz na rzecz powódki 4 tys. 50 zł tytułem zwrotu kosztów postępowania apelacyjnego. W sumie gmina Milicz musi zapłacić Renacie Jaworskiej ponad 130 tys. zł wliczając w to odsetki oraz koszty procesu w I i II instancji. 

Sąd wytyka Gminie niedbałość
Jak ustalił Sąd, dyrektor OPS-u M. Markowska przed rozpoczęciem rozmów z Renatą Jaworską wskazała, że posiada pełnomocnictwo od burmistrza do prowadzenia negocjacji. Przekazała też powódce, że kontaktowała się z większością obiektów noclegowych w okolicy, jednak żaden z nich nie dysponuje odpowiednią liczbą miejsc. W trakcie negocjacji Renata Jaworska ustaliła z dyr. Markowską czynsz najmu na 2.000 zł netto miesięcznie od osoby.
Pensjonat odwiedził też zastępca burmistrza i urzędnik, a potem także burmistrz Piotr Lech, który jednak nie rozmawiał o kwestiach finansowych najmu. 
Mimo że na umowie z Renatą Jaworską nie było podpisu ani burmistrza ani wiceburmistrza, sąd orzekł, że nie budzi wątpliwości, że umowa najmu może być zawarta także w sposób dorozumiany. W wyroku sądu czytamy: „Bezsprzecznie do zawarcia umowy najmu w formie pisemnej nie doszło. Niewątpliwie jednak 12 marca 2018 r. Gmina doprowadziła do stanu, w którym do lokali należących do powódki sprowadzili się mieszkańcy”. Sąd zaznaczył też, że znamiennym jest, iż do momentu doręczenia gminie Milicz pierwszych faktur, reprezentanci gminy nie zgłosili wobec powódki jakichkolwiek uwag i zastrzeżeń dotyczących zasad współpracy i stawki czynszu najmu. „Powyższe świadczy w ocenie Sądu o tym, że gmina zaakceptowała przedstawiane przez powódkę warunki wynajmu lokali, w tym przede wszystkim stawkę czynszu najmu. Zachowanie Gminy, w zestawieniu z okolicznościami towarzyszącymi prowadzonym przez powódkę z Martą Markowską rozmowom, uznać należy za dorozumiane wyrażenie woli związania się umową z powódką przez Gminę” – uzasadnia sąd. 
Sąd podkreślił, że Renata Jaworska „nie może ponosić odpowiedzialności w postaci uszczerbku majątkowego za niedopatrzenia gminy i jej przedstawicieli. Nawet jeśliby dać wiarę twierdzeniom burmistrza i jego zastępcy, w świetle których nie posiadali oni wiedzy o szczegółach ustaleń Marty Markowskiej z powódką, to okoliczność tę należałoby uznać za niedołożenie należytej staranności przez przedstawicieli gminy – tym bardziej, że o prowadzonych z powódką rozmowach włodarze gminy niewątpliwie mieli pojęcie, skoro wizytowali należącą do powódki nieruchomość i o przeprowadzce informowali samych mieszkańców budynku socjalnego. W świetle doświadczenia życiowego nie sposób uznać za racjonalne, by reprezentanci gminy, nie wykazali zainteresowania warunkami współpracy, a jeśli w istocie tak było – zaniechanie burmistrza i jego zastępcy ocenić należy za rażącą niedbałość o interesy gminy, która finalnie obciążać musi gminę”. 
Alicja Szczepańska-Sikorska




adres tej wiadomości: www.glosmilicza.pl/news.php?id=5676