LOGO
Niezależny tygodnik powiatowy gmin: Cieszków, Krośnice, Milicz
Strona Główna Sylwetki Robert Chołodecki w programie Tak to leciało!

W sprzedaży od 28.09.2022

IMG

Licznik odwiedzin

2 526 900

Ostatnie komentarze

Sylwetki

Robert Chołodecki w programie Tak to leciało!

123 👁️ 1 💬
0
0

Tylko zalogowani użytkownicy mogą reagować na artykuły.

Zaloguj się
1 / 5
2 / 5
3 / 5
4 / 5
5 / 5

Robert Chołodecki w programie Tak to leciało!

Gospodarzem muzycznego programu „Tak to leciało!” jest Sławomir Zapała, a asystuje mu żona Magdalena „Kajra” Kajrowicz. Występujący w programie uczestnicy śpiewają znane polskie szlagiery, a ich zadanie polega na odgadnięciu brakujących słów piosenek, których melodie słyszą. W pierwszym odcinku wznowionego programu jako drugi wystąpił Robert Chołodecki z Czatkowic.

 

W programie nasz mieszkaniec przedstawił się i opowiedział o swojej muzycznej pasji. Zaczęło się w dzieciństwie, gdy jego mama Edytta Chołodecka puszczała mu m.in. piosenki Krzysztofa Krawczyka, podśpiewując sobie pod nosem, a on, jako 4-letni chłopiec naśladował ją, brał kabel od żelazka i śpiewał, udając, że jest wielkim gwiazdorem. Na końcu Robert Chołodecki pozdrowił cały Milicz opowiadając o Dolinie Baryczy i stolicy karpia w Polsce. Jako pierwszą kategorię miliczanin wybrał Akcent i piosenkę „Gwiazda”, której brakujące cztery słowa odgadł bez problemu. Potem był pop i piosenka „Jak nie my to kto”, a następnie utwór „Ale w koło jest wesoło”, do której musiał podać już pięć brakujących słów. Kolejnym utworem była „Czerwona jarzębina” i po odgadnięciu brakujących słów wygrał gwarantowane 5 tys. zł. Następnie przyszła pora na piosenkę „Wstawaj szkoda dnia” i 7 tys. zł. Tu miliczanin musiał już podać osiem brakujących słów, ale, jak sam przyznał, nie znał tej piosenki tak dobrze i ostatecznie program zakończył z nagrodą 5 tys. zł. Główna nagroda wynosi 100 tys. zł.

 

Robert Chołodecki ma 21 lat i mieszka w Czatkowicach. Absolwent technikum hotelarskiego w Zespole Szkół im. Tadeusza Kościuszki w Miliczu oraz Społecznego Ogniska Artystycznego Mezzo Forte w Miliczu, gdzie uczył się w klasie organów elektrycznych pod okiem nieżyjącego już wieloletniego nauczyciela Henryka Łasowskiego. Obecnie śpiewa w milickim zespole Afekt, zapewniając oprawę muzyczną na weselach i innych imprezach okolicznościowych. Jego zainteresowania od lat związane są właśnie z muzyką. – Jeszcze jako dziecko uwielbiałem oglądać wszelkie programu muzyczne, w tym program „Jak to leciało!”, który był emitowany w latach 2008-2012. W ubiegłym roku dowiedziałem się, że po latach program ma być reaktywowany, stąd ogłoszono do niego casting. Wysłałem swoje nagranie jeszcze w ubiegłym roku i w połowie marca tego roku zostałem zaproszony na casting, który odbył się w Domu Kultury Ochota w Warszawie – opowiada Robert Chołodecki dodając, że na castingu wypadł bardzo dobrze i został zakwalifikowany do programu. Finałowe nagranie do pierwszego odcinka reaktywowanego programu odbyło się w Warszawie pod koniec marca. – Do udziału w programie podszedłem bez specjalnego przygotowania, zbudowany tym, że na castingu odgadywałem brakujące słowa do blisko 15 piosenek, co poszło mi świetnie. To dodało mi wiary, jednak udział w samym już programie wiąże się również ze stresem, a nasza pamięć okazuje się zawodna – mówi, przyznając, że takich problemów nie ma, gdy śpiewa piosenki na weselach. – W finale trafiłem na piosenkę „Wstawaj szkoda dnia” grupy Dwa Plus Jeden, której słów zbyt dobrze nie pamiętałem. Poprosiłem wtedy o pomoc mojego suflera Macieja Ploty z Krośnic, współgospodarza w sadownictwie Dziekan i przyjaciela, który również doskonale zna teksty piosenek. Niestety, nie udało się przejść dalej i zawalczyć o wyższą kwotę, ale udział w moim ulubionym programie był dla nas fajną przygodą, a w studio panowała miła atmosfera – podkreśla.

 

Robert Chołodecki swoje zainteresowania muzyką zawdzięcza mamie, Edycie, która od dziecka dbała o jego muzyczny rozwój i zainteresowała go muzyką klasyczną oraz rozrywkową, oraz tacie Janowi, który wspierał go w nauce gry na instrumentach, w tym na gitarze, na której nauczył się grać samodzielnie. – Można powiedzieć, że moim pierwszym promotorem muzycznej przygody był też Marcin Plewka z Milicza, przyjaciel rodziny, który zachęcał mnie, bym uczył się w muzycznym ognisku i dalej rozwijał swoją pasję. Ale prawda jest też taka, że muzyczną pasję mam w genach, po dziadkach, którzy już nie żyją. Ale do dzisiaj gorąco wspiera mnie moja 92-letnia babcia Aniela Madej, rodowita góralka, dzięki której muzyka od zawsze rozbrzmiewała w naszym domu – mówi z uśmiechem Robert Chołodecki, dziękując za wsparcie również swojemu rodzeństwu – siostrze Annie i bratu Łukaszowi z rodzinami, dziewczynie Natalii i przyjaciołom.

Zaloguj się, aby zostawić komentarz i ocenić artykuł...

Oceny

0
0

Tylko zalogowani użytkownicy mogą reagować na artykuły.

Zaloguj się

Komentarze

pir2 - 2022-09-06, 17:07
0
0

Tylko zalogowani użytkownicy mogą reagować na komentarze.

Zaloguj się

    Brawo Robert!